Juliusz III (1487–1555) – sen o potędze... rodu

Juliusz III, medal z portretem papieża, ok. 1550 roku, zdj. Wikipedia

Juliusz III, medal z portretem papieża, ok. 1550 roku, zdj. Wikipedia

Nie był to znaczący biskup Rzymu, i jakkolwiek nie można mu zarzucić braku ambicji, nie dotyczyły one spraw Kościoła. Zaliczyć go należy do grona ostatnich papieży renesansowych – lubiących przyjemności życia doczesnego, kulturę antyku, opierających swe rządy na nepotyzmie i doceniających sztukę, choć ta stanowiła przede wszystkim sposób na wyniesienie jego (wywodzącego się ze średniej szlachty) rodu na wyżyny czarnej rzymskiej arystokracji – jak najszybciej i za wszelką cenę.

Juliusz III, medal z portretem papieża, ok. 1550 roku, zdj. Wikipedia
Michał Anioł prezentuje papieżowi Juliuszowi III model Palazzo del Tribunale di Ruota, Fabrizio Boschi, zdj. Wikipedia
Juliusz III, portet papieża, Scipione Pulzone, Galleria Spada
Portret papieża Juliusza III, fragment, Scipione Pulzone, Galleria Spada
Portret papieża Juliusza III, warsztat Girolamo Siciolante da Sermoneta, Rijksmuseum, Amsterdam, zdj. Wikipedia
Juliusz III, medal z wizerunkiem papieża, ok. 1552 r., zdj. Wikipedia
Sarkofag papieża Juliusza III, Groty watykańskie
Fresk z herbem papieża Juliusza III, Daniele da Volterra, luneta nad wejściem do muzeum Clementinum, Musei Vaticani, zdj. Wikipedia
Nimfeum, Bartolomeo Ammannati, willa Giulia - fundacja papieża Juliusza III
Dziedziniec w Willi Giulia - fundacja papieża Juliusza III
Palazzo di Firenze, dziedziniec -fundacja papieża Juliusza III
Loggia del Primaticcio - Palazzo di Firenze
Kaplica rodu del Monte, kościół San Pietro in Montorio
Fontana Publica przy via Flaminia
Kaplica San Andrea przy via Flaminia - fundacja papieża Juliusza III

Nie był to znaczący biskup Rzymu, i jakkolwiek nie można mu zarzucić braku ambicji, nie dotyczyły one spraw Kościoła. Zaliczyć go należy do grona ostatnich papieży renesansowych – lubiących przyjemności życia doczesnego, kulturę antyku, opierających swe rządy na nepotyzmie i doceniających sztukę, choć ta stanowiła przede wszystkim sposób na wyniesienie jego (wywodzącego się ze średniej szlachty) rodu na wyżyny czarnej rzymskiej arystokracji – jak najszybciej i za wszelką cenę.

Konklawe, które go wprowadziło na tron Piotrowy, z całą pewnością nie działało z natchnienia Ducha Świętego. Po śmierci papieża Pawła III (1549) purpuraci zebrani w Rzymie mieli dokonać wyboru kolejnego przedstawiciela Chrystusa na ziemi. Nie było to łatwe, gdyż żadne z dwóch stronnictw – profrancuskie i procesarskie – nie mogło pozyskać odpowiedniej ilości głosów. W mieście panował chaos, a obrady konklawe przeciągały się. W końcu, w trzecim miesiącu, udało się wybrać kandydata kompromisowego, który umożliwiał wyjście z długotrwałego impasu. Notowania kardynała del Monte nie były optymistyczne i gdyby nie choroba innego kardynała (przyszłego papieża Marcelego I), najprawdopodobniej nie dostąpiłby tego zaszczytu.

Gdy jednak tak się stało, na ulicach Wiecznego Miasta zapanowała radość – cieszono się, że papieżem został rodowity rzymianin. Jak to bywało w zwyczaju, przez wiele dni bawiono się, ucztowano, a także polowano na byki na placu Campidoglio.



Nowy, pięćdziesięcioośmioletni papież, który przyjął imię na cześć wielkiego dobrodzieja rodziny del Monte –
Juliusza II, był do tej pory nierzucającym się w oczy urzędnikiem Kurii zajmującym się prawem cywilnym i kanonicznym. Wywodził się z rodziny prawników, a studia (prawnicze i teologiczne) oraz protekcja wuja, kardynała Antonia del Monte, pozwoliły mu szybko wspinać się po drabinie kariery kościelnej, której uwieńczeniem była ranga kardynała tytularnego kościołów San Vitale i Santa Prassede w Rzymie. Giovanni Maria Ciocchi był też przedstawicielem papieża Pawła III na synodzie w Trydencie. Jedyny cień rzucały na niego krążące o nim plotki skupione na towarzyszącym mu chłopcu niewiadomego pochodzenia, którego darzył wielkim uczuciem i z którym po ojcowsku, jak donosił ambasador Wenecji, „spał w jednym łożu”. Ale skoro nie przeszkodziły one w wyborze Giovanniego na papieża, wydawały się przesadzone albo wręcz wyssane z palca.

Po objęciu stolca Piotrowego Juliusz III zabrał się do pracy. Zainicjował reaktywację soboru trydenckiego, ale spory między Habsburgami i Walezjuszami spowolniły jego zwołanie, a następnie doprowadziły do zawieszenia obrad. Na nic zdały się też próby mediacji między dwoma zwaśnionymi władcami. Zniechęcony polityką zagraniczną, Juliusz III zajął się sprawami bieżącymi Państwa Kościelnego. Powołał w Rzymie Collegium Germanicum mające stanowić silne ramię propagandowe Kościoła, w którym mieli się kształcić w duchu kontrreformacji młodzi księża, przeznaczeni potem do pracy na terenach protestanckich Niemiec.

Znaczącą część swego pięcioletniego pontyfikatu Juliusz poświęcił własnej rodzinie. Zaraz po koronacji sprowadził do Rzymu swych krewnych, obdzielając ich wpływowymi urzędami i tytułami. Nie budziło to ani oburzenia, ani zdziwienia. Nepotyzm był zjawiskiem całkowicie akceptowalnym, a uposażanie członków rodziny pieniędzmi wiernych – czymś oczywistym. Gdy jednak papież zapragnął wywyższyć do rangi kardynała wspomnianego już, będącego bohaterem plotek, faworyta – Innocenza del Monte (w międzyczasie adoptowanego syna swego brata), Kuria wyraziła oburzenie. Nie tyle faktem, że widziano w nim jego domniemanego kochanka albo co najmniej syna, ale z powodu jego nieślubnego pochodzenia. Na nic się zdały prośby i groźby Kurii. Na tajnym konsystorzu papież nadał Innocenzowi kapelusz kardynalski, a następnie liczne urzędy i związane z tym apanaże.

Po zabezpieczeniu swych nepotów w odpowiednie dochodowe funkcje papież zaczął wykupywać działki w centrum miasta z myślą o budowie dla nich wielkiego kompleksu rezydencjalnego (Palazzo di Firenze) oraz winnice za murami Rzymu pod budowę okazałej letniej siedziby (willa Giulia) dla siebie samego. Nie mogło też zabraknąć kaplicy rodowej del Monte, a wszystko to służyć miało zbudowaniu potęgi rodu, podobnej choćby tej, którą cieszył się ród Farnese. Niektóre plany Juliusza III udało się zrealizować, lecz jego krótki pontyfikat nie pozwolił, niestety, na urzeczywistnienie wszystkich ambicji. Jeśli wziąć pod uwagę szybkość wykonania i okazałość wznoszonych obiektów, jego poczynania budzą respekt. Perłą w koronie tych inwestycji była willa Giulia. Prace nad jej budową postępowały w takim tempie, że papież zdołał spędzić tam wiele czasu na wypoczynku o świeckim raczej charakterze, o czym mogą świadczyć dekoracje (częściowe zniszczone) założenia. Lecz o ile wcześniej tego rodzaju zachowanie nie raziło zbytnio, o tyle w chwili konfrontacji Kościoła katolickiego z protestantami, pragnącymi jak najbardziej zdyskredytować papieża, były one co najmniej nierozważne. Jednak cierpiący na zapalenie stawów i podagrę pontifeks przebywał tam chętnie, otoczony atmosferą przyjemności i luksusu w towarzystwie swych najbliższych i z dala od krytycznych oczu.



W planach papieża nie zabrakło też, jak już powiedziano, okazałej kaplicy rodowej, która miała zaświadczać o znaczeniu rodu del Monte. Powstała ona w kościele San Pietro in Montorio i jest jednym z piękniejszych przykładów sztuki manierystycznej w Wiecznym Mieście.

Juliusz III zebrał wokół siebie takich znakomitych artystów, jak Jacopo da Vignola, Giorgio Vasari, Bartolomeo Ammannati, Daniele da Volterra. Zatrudniał ich do dekoracji swoich własnych przedsięwzięć budowlanych, ale (niektórzy) uczestniczyli też w dekoracji pałacu Apostolskiego, zamku Sant’Angelo i Belwederu w Watykanie.

 

Fundacje papieża Juliusza III w Rzymie:

  • Kaplica del Monte w kościele San Pietro in Montorio, 1552
  • Pałac dla brata Baldvina (obecnie Palazzo di Firenze), przejęty przez ród Medici, 1555
  • Willa Giulia podarowana bratu Baldvino del Monte, 1553
  • Kaplica San Andrea (da Vignola) przy via Flaminia (1553) wybudowana jako wotum za cudowne uratowanie papieża w czasie sacco di Roma, gdy jako biskup stał się zakładnikiem cesarza Karola V (uwolniony został w dniu św. Andrzeja, 30 listopada) – prywatna kaplica rodziny del Monte
  • Fontana Publica przy via Flaminia

Papież niespodziewanie zmarł na podagrę, a jego ciało zostało złożone w skromnym sarkofagu w Grotach Watykańskich. Jego ambicje rodowe nie znalazły godnych kontynuatorów. Kolejni papieże odbierali rodzinie del Monte stworzone przez Juliusza III obiekty, a jego faworyt nepot Innocenzo del Monte stał się dla nich prawdziwą drzazgą w oku.