Kolos z ogrodów Caffarellich – drugie życie konstantyńskiego posągu

Kolos - pomnik cesarza Konstantyna Wielkiego, villa Caffarelli

Kolos - pomnik cesarza Konstantyna Wielkiego, villa Caffarelli

Opuszczając rzymskie Muzea Kapitolińskie – prawdziwy skarbiec sztuki antycznej – zwiedzający trafia na koniec na dziedziniec. Pod jedną z jego ścian zauważy zapewne tajemnicze marmurowe artefakty – głowę, prawe ramię, nadgarstek, prawą dłoń, prawe kolano, prawy goleń, prawą i lewą stopę. I nie byłoby w tym nic dziwnego – fragmenty takie przez wieki wydobywano z ziemi na terenie całej Europy opanowanej przez rzymskie imperium – gdyby nie ich rozmiar. Musiały stanowić części olbrzymiego, kolosalnego wręcz posągu. Jeśli niestrudzony podróżnik poświęci im odrobinę uwagi i spojrzy na umieszczoną nieopodal tablicę informacyjną, dowie się, że są to pozostałości figury imperatora Konstantyna Wielkiego.

Kolos - pomnik cesarza Konstantyna Wielkiego, villa Caffarelli
Kolos - pomnik cesarza Konstantyna Wielkiego, villa Caffarelli
Kolos - pomnik cesarza Konstantyna Wielkiego, villa Caffarelli
Kolos - pomnik cesarza Konstantyna Wielkiego, villa Caffarelli
Kolos - pomnik cesarza Konstantyna Wielkiego, villa Caffarelli
Dziedziniec Muzeów Kapitolińskich - pozostałości pomnika cesarza Konstantyna Wielkiego
Bazylika Maksencjusza/Konstatyna Wielkiego, Forum Romanum
Absyda bazyliki Maksencjusza/Konstatyna Wielkiego, Forum Romanum
Kolos - pomnik cesarza Konstantyna Wielkiego, villa Caffarelli
Pozostałości murów świątyni Jowisza na Kapitolu, Muzea Kapitolińskie

Opuszczając rzymskie Muzea Kapitolińskie – prawdziwy skarbiec sztuki antycznej – zwiedzający trafia na koniec na dziedziniec. Pod jedną z jego ścian zauważy zapewne tajemnicze marmurowe artefakty – głowę, prawe ramię, nadgarstek, prawą dłoń, prawe kolano, prawy goleń, prawą i lewą stopę. I nie byłoby w tym nic dziwnego – fragmenty takie przez wieki wydobywano z ziemi na terenie całej Europy opanowanej przez rzymskie imperium – gdyby nie ich rozmiar. Musiały stanowić części olbrzymiego, kolosalnego wręcz posągu. Jeśli niestrudzony podróżnik poświęci im odrobinę uwagi i spojrzy na umieszczoną nieopodal tablicę informacyjną, dowie się, że są to pozostałości figury imperatora Konstantyna Wielkiego.

Znajdujące się na dziedzińcu elementy, wykonane z marmuru pariańskiego, to szczątki rzeźby odnalezionej w 1486 roku w bazylice Maksencjusza na Forum Romanum. Wychodząc z założenia, że posąg stał w absydzie ulokowanej nieopodal, wzniesionej za czasów cesarza Wespazjana, Świątyni Pokoju, uznano, że są to pozostałości posągu cesarza Kommodusa. Przeniesiono je na dziedziniec Pałacu Konserwatorów, a wiek później ich konserwacją zajął się Michał Anioł. Dopiero w XIX wieku w posągu dostrzeżono tronującego cesarza Konstantyna Wielkiego, a powstanie pomnika zaczęto datować na początek IV wieku n.e.

Wydaje się jednak, że statua przedstawiała pierwotnie innego cesarza – Maksencjusza, budowniczego bazyliki (bazylika Maksencjusza). Po jego tragicznej śmierci w falach Tybru i objęciu przez Konstantyna panowania nad miastem i imperium zachodnim rzeźbę zmodyfikowano, nadając jej rysy nowego władcy. Świadczyć mogłyby o tym ślady brody, którą skuto. Tak oto, bez narażania się na wielkie koszty, senat Rzymu, pragnąc przypodobać się nowemu cesarzowi, przekształcił wizerunek jego wroga w jego własny. Marmurowa była jedynie powłoka posągu; środek wypełniono cegłami i drewnem. Technika taka pozwalała w szybki, efektywny i dość tani sposób wykonać rzeźbę olbrzymich rozmiarów, która po upadku łatwo się pokruszyła, pozostawiając po sobie jedynie nieliczne marmurowe fragmenty.

Jako inspirację dla tego gigantycznego posągu badacze wskazują monument ustawiony ongiś na Kapitolu w świątyni poświęconej triadzie najważniejszych dla Rzymian bogów – Jowiszowi, Junonie i Minerwie. Jowiszowi Kapitolińskiemu (Giove Ottimo Massimo) oddawano szczególną cześć i to jego tronujące wyobrażenie stało się prototypem dla wizerunku boskiego cesarza Maksencjusza (?), a potem Konstantyna.

Relikty antycznych rzeźb odkopywano w Rzymie przez stulecia. Jeśli dziś spacerując po muzeach całego świata, podziwiamy w nich perfekcyjnie wyglądające posągi z czasów antyku, możemy być pewni, że gdy je odkrywano, wyglądały zgoła inaczej. Pozbawione nóg, głów czy ramion, przez wieki były uzupełniane i „dorabiane”, gdyż uważano, że tak właśnie należy postępować. Oczywiście spotykamy również takie rzeźby jak Tors Belwederski, który jest tylko kikutem tułowia. Nie uzupełniono go w żaden sposób, co było jak na czasy renesansu, w którym artefakt został odkryty, dość rzadkie. Jak podaje legenda, przyczynił się do tego sam Michał Anioł, zafascynowany oryginalnym pięknem okaleczonego posągu, który posłużył zarówno jemu, jak i setkom innych artystów za inspirację. Nasza dzisiejsza wrażliwość na sztukę pozwala na podobny zachwyt nawet nad mocno uszkodzonymi posągami – trudno byłoby nam wyobrazić sobie Nike z Samotraki z paryskiego Luwru z głową albo znajdującą się tam bezręką Wenus z Milo w doskonałej, skończonej formie.

Oczywiście inaczej oddziałują na nas posągi jedynie w części zniszczone, a inaczej fragmenty stopy, dłoni czy nawet głowy – te drugie pozostawiają nas na ogół niewzruszonymi na piękno sztuki antyku.

Jakież zdziwienie musi zatem budzić kolosalny posag, który został zrekonstruowany na podstawie wspomnianych dziewięciu fragmentów i dziesiątego znajdującego się na terenie Koloseum (fragment torsu). Odnajdziemy go w ogrodach wilii Caffarellich na wzgórzu Campidoglio. Do małego parku wejść można albo bezpośrednio z pomieszczeń Muzeum Kapitolińskiego, albo od strony Piazza del Campidoglio. Ukaże się tam naszym oczom imponujący (13-metrowy) siedzący cesarz, który w jednej ręce dzierży berło o długim trzonie, a w drugiej kulę ziemską. Na jego odkryty tors narzucona jest szata w kolorze złota. Posąg robi wielkie wrażenie, zwłaszcza gdy u jego stóp stanie jakiś człowiek – sięga on kolosowi zaledwie do jednej trzeciej wysokości łydki.

Rekonstrukcję posągu w skali 1:1 przeprowadzono kilka lat temu, opierając się na zdigitalizowanych dziesięciu oryginalnych częściach. Tak opracowane elementy uzupełniono fragmentami odtworzonymi na podstawie analizy innych wizerunków tronujących bóstw bądź cesarzy – przede wszystkim podobizn z rzymskich monet, posągu cesarza Klaudiusza znajdującego się w rzymskim Ara Pacis oraz posągu Jowisza z I wieku n.e. z Ermitażu w Sankt Petersburgu.


Na podstawie uzyskanego modelu 3D dokonano fizycznej rekonstrukcji kolosa, wykorzystując w tym celu żywicę i poliuretan, a także pył marmurowy, płatki złota i gips, z których stworzono powierzchnię zbliżoną wyglądem do marmuru i brązu. Tak wykonany posąg stanął w miejscu, w którym pierwotnie wznosiła się świątynia Jowisza Kapitolińskiego.

Ta zupełnie niespotykana próba odtworzenia sztuki utraconej i – jakby się wydawało – niemożliwej do przywrócenia ożywia wyobraźnię. Warto zatem udać się do ogrodów Caffarellich, aby osobiście przekonać się, jak miejsce to i rzeźba oddziałują i jakie budzą uczucia.

Zobacz też:

https://youtu.be/8D9ejrVIm9Y?si=rhRf_G0ChNM-XxZO