Tors Belwederski – odwieczna inspiracja dla artystów i zagadka dla badaczy

Tors Belwederski, kopia wg oryginału Apolloniosa z Aten, Musei Vaticani

Tors Belwederski, kopia wg oryginału Apolloniosa z Aten, Musei Vaticani

Bez głowy, ramion, rąk i nóg – wyrzeźbiony w marmurze kikut ludzki od stuleci skupia wokół siebie grupki turystów, którzy zwiedzając sale Muzeów Watykańskich, z namysłem, atencją i zapewne ze zdziwieniem przy nim przystają. Sława tej antycznej rzeźby opiera się głównie na przekazywanym przez wieki (z jednego artysty na drugiego) podziwie dla niej. Dziś zaskakuje nas jej „nowoczesność”. Nie możemy bowiem nie zauważyć, jak znacząco różni się ona od otaczających ją posągów – w większości doskonałych w każdym calu, wykończonych i wypolerowanych. Dlaczego właśnie ten kikut jest tak sławny, dlaczego wywołuje tyle emocji?

Tors Belwederski, kopia wg oryginału Apolloniosa z Aten, Musei Vaticani
Sala delle Muse, Museo Pio-Clementino (Musei Vaticani), Tors Belwederski
Tors Belwederski, rzymska kopia wg oryginału Apolloniosa z Aten, Museo Pio-Clementino, Musei Vaticani
Tors Belwederski, inskrypcja znajdująca sie z tyłu rzeźby: „wykonał Apollonios syn Nestora Ateńczyka”, Musei Vaticani
Myśliciel, Auguste Rodin, Musée Rodin, Paryż, zdj. Wikipedia
Sklepienie Kaplicy Sykstyńskiej, panel ukazujący Boga stwarzającego słońce i księżyc, Michał Anioł,
Sąd Ostateczny, fragment, Michał Anioł, Kaplica Sykstyńska, Pałac Apostolski

Bez głowy, ramion, rąk i nóg – wyrzeźbiony w marmurze kikut ludzki od stuleci skupia wokół siebie grupki turystów, którzy zwiedzając sale Muzeów Watykańskich, z namysłem, atencją i zapewne ze zdziwieniem przy nim przystają. Sława tej antycznej rzeźby opiera się głównie na przekazywanym przez wieki (z jednego artysty na drugiego) podziwie dla niej. Dziś zaskakuje nas jej „nowoczesność”. Nie możemy bowiem nie zauważyć, jak znacząco różni się ona od otaczających ją posągów – w większości doskonałych w każdym calu, wykończonych i wypolerowanych. Dlaczego właśnie ten kikut jest tak sławny, dlaczego wywołuje tyle emocji?

Zacznijmy od pytania, kogo tak naprawdę przedstawia, bo tu badacze od wieków toczą detektywistyczny spór. Umięśnione ciało interpretowano początkowo jako posąg Herkulesa. Taka atrybucja pojawiła się już w XV wieku i na całe stulecia zabarwiła percepcję tej rzeźby. Wzorując się na niej, tworzono wizerunki mitycznego herosa w rzeźbie i malarstwie, dowolnie i z polotem uzupełniając to, czego nie zachował czas. Dopiero w 1887 roku zmieniono zdanie. Niemiecki lekarz anatom, ale i znawca sztuki (choć amator w tej dziedzinie) Carl Hasse z Wrocławia podważył dotychczasową atrybucję. Twierdził on, że skóra, na której fragmentach spoczywa mężczyzna, nie jest skórą lwa (atrybut Herkulesa), ale najpewniej pantery. Nie był to, co prawda, jakiś szczególny atrybut, ale mógł świadczyć o dzikości i podstępności przedstawionej postaci. Spośród grona Dionizosa, Parysa i Ajaksa, których w jakiś sposób kojarzono z tym zwierzęciem, wybór archeologów (Raimund Wünsche) padł na Ajaksa – jednego z bohaterów wojny trojańskiej. To on, wraz z Odyseuszem, wyciągnął martwe ciało Achillesa spod murów Troi. Jednak później rozgorzał między nimi spór o zbroję poległego. W retorycznym pojedynku ostatecznie wygrał Odyseusz. Dowiedziawszy się o tym, Ajaks wpadł we wściekłość i wyrżnął stado bydła należące do rywala i innych greckich wodzów. Gdy już ochłonął z gniewu, zawstydził się swego postępku, pogrążył się w melancholii i postanowił popełnić samobójstwo. Możemy zatem przypuszczać, że ten silny, muskularny mężczyzna podnosi się właśnie i wnet zatopi w swym ciele miecz. Stworzona przez Raimunda Wünschego (1993) rekonstrukcja rzeźby, mająca na celu poparcie tej tezy, bazowała na analizie dziur, które zostały po metalowych śrubach. Wskazywały one, że Ajaks opierał swoje pochylone czoło na rękojeści skierowanego ku ziemi miecza ze stali, w drugiej natomiast ręce trzymał jego pochwę. Silnie podkreślona muskulatura miałaby uzewnętrzniać ekspresję targanego emocjami bohatera znajdującego się na progu śmierci. Widoczna na jego udzie skóra z głową pantery objaśniałaby jego czyn – jak dzikie zwierzę rzucił się na bezbronne bydło, którego martwe ciała leżały prawdopodobnie między jego lekko rozsuniętymi nogami.



Nie znamy ani dokładnej daty, ani miejsca odnalezienia posągu. Został on jednak opisany już w latach trzydziestych XV wieku. Znajdował się podówczas w rzymskim Palazzo Colonna na Kwirynale i należał do kardynała Prospera Colonny. Sto lat później stał się własnością papieską i stanął na środku tzw. Belwederu, czyli jednego z dziedzińców watykańskiego pałacu (skąd jego nazwa). I choć zwyczajem bardzo rozpowszechnionym wśród właścicieli antycznych rzeźb było pełne pietyzmu uzupełnianie ich i zaopatrywanie w utracone nogi, ramiona czy głowy (jak w przypadku Grupy Laokoona czy Apolla Belwederskiego), tym razem pozostawiono ludzki kikut bez jakichkolwiek poprawek i rekonstrukcji. Nie odważył się na to (jak głosi legenda) nawet sam Michał Anioł,
który odradzał wręcz takowe interwencje. Na nim samym rzeźba zrobiła ogromne wrażenie. Bez tego artystycznego impulsu właściwie trudno sobie wyobrazić jego sztukę. Tors Belwederski w wielu odsłonach, w przeróżnych skrętach siedzącego, to znowu wyprostowanego, muskularnego, raz dojrzałego, to znowu młodzieńczego męskiego ciała, zobaczymy na jego freskach w Kaplicy Sykstyńskiej – w postaci Boga Stworzyciela (Gołe pośladki Stwórcy), w jego ignudi (dwudziestu nagich młodzieńcach) otaczających sceny Genesis, ale też w powstałym dwadzieścia lat później Sądzie Ostatecznym (św. Bartłomiej). We Florencji echa antycznego torsu ujrzymy w postaciach z nagrobków Lorenza i Giuliana de Medici. W ten to sposób Michał Anioł przywrócił do życia antyczny kikut, jednocześnie kreując oryginalną jakość swojej sztuki – bo czymże byłaby ona bez tej niezwykłej ekspresji, ruchu i dynamiki jego męskich postaci.



Za nim poszli kolejni artyści. Zaczęto tors bacznie studiować, rysować i malować, a następnie odlewać w gipsie i eksponować w każdej liczącej się akademii sztuk pięknych, gdzie służył jako model do studiów anatomii i artystycznej doskonałości. W ten sposób zaistniał on na dobre w zachodniej kulturze, a męskie ciało stało się (z artystycznego punktu widzenia) tak samo atrakcyjne jak kobiece. Nie zapomnieli o nim nawet twórcy sztuki wieku XX, ceniący sobie fragmentaryczność, syntezę, niedomówienie, a nawet okaleczanie (ciała poćwiartowane). Odnaleźli w tym dramatycznie uszkodzonym antycznym kikucie – popękanym, naznaczonym rdzawymi plamami po wbitych w niego ongiś rdzewiejących metalowych kołkach – nowe impulsy. Rzeźba była na swój sposób współczesna, a jednocześnie stara, ale przede wszystkim uniwersalna w przekazie. Stała się wręcz symbolem ludzkiej kondycji i refleksji nad nią (
Auguste Rodin, Myśliciel).

Oblicza się, że wykuty w marmurze Tors Belwederski w pierwotnej postaci miał aż 2,70 metra wysokości i stworzony został z marmurowego bloku ważącego siedem ton. Autorem rzeźby, powstałej w I wieku p.n.e., był Apollonios z Aten, o czym dokładnie informuje nas wykuta z tyłu cokołu inskrypcja („wykonał Apollonios syn Nestora Ateńczyka”). Ta znajdująca się w Muzeum Watykańskim jest jednak rzymską kopią niezachowanej rzeźby greckiej.



Aby uchronić tors od niszczenia, przeniesiono go w 1973 roku do zadaszonej części Muzeów Watykańskich. W ich inwentarzu oznaczony został jako posąg Ajaksa. Dalsze badanie, rozpoczęte już w 1907 roku przez polskiego archeologa
Karola Hadaczka, a kontynuowane współcześnie przez niemieckiego badacza starożytności Vinzenza Brinkmanna, przynoszą nowe odkrycia. Widoczna z tyłu torsu dziura po śrubie świadczyć może o istnieniu w tym miejscu... ogona. Tym samym marmurowa postać może być utożsamiona z często rzeźbionym w czasach antycznych nieszczęsnym satyrem Marsjaszem odartym ze skóry przez boga Apolla. Pojawiają się też wątpliwości dotyczące czasu powstania rzeźby – niektórzy badacze (mimo sygnatury) przesuwają datę pojawienia się oryginalnego posągu na początek II wieku p.n.e. Niektórzy uważają też, że stworzona w czasach rzymskich kopia powstała na podstawie greckiego oryginału wykonanego z brązu.

Tors Belwederski wciąż pobudza wyobraźnię, niezależnie od tego, kogo przedstawia: melancholika nękanego poczuciem winy i planującego targnąć się na swoje życie, czy pół kozła, pół boga – satyra zadumanego. Jeśli istnieją dzieła, których czas nie „zabija”, przenosząc je niechybnie do lamusa, to jest to zapewne ta rzeźba, ale najlepiej będzie przekonać się o tym osobiście.

 

Tors Belwederski, wys. 159 cm, rzymska kopia wg oryginału Apolloniosa z Aten, Sala delle Muse, Museo Pio-Clementino (Musei Vaticani)

 

Jeśli spodobał Ci się ten artykuł, możesz pomóc nam w dalszej pracy, wspierając portal  roma-nonpertutti  w konkretny  sposób — udostępniając newslettery i przekazując niewielkie kwoty. One pomogą nam w dalszej pracy.

Możesz dokonać wpłat jednorazowo na konto:
Barbara  Kokoska 62 1160 2202 0000 0002 3744 2108 albo wspierać nas regularnie za pomocą  Patonite.pl  (lewy dolny róg)

Bardzo to cenimy i Dziękujemy.

 

Whoops, looks like something went wrong.