Łuk triumfalny cesarza Konstantyna Wielkiego – antyczny przykład artystycznego recyklingu

Łuk triumfalny cesarza Konstantyna Wielkiego od strony Koloseum

Łuk triumfalny cesarza Konstantyna Wielkiego od strony Koloseum

Konstantyn Wielki zajęty umacnianiem swej nowo zdobytej władzy rzadko pojawiał się w nieprzychylnym mu Rzymie. Gdy w lipcu 315 roku zawitał do miasta po raz drugi, mógł jednak mieć powód do zadowolenia. Senat rzymski powitał go obiektem zarezerwowanym tylko dla wielkich wodzów – trójprzęsłowym łukiem triumfalnym zwieńczonym kwadrygą z brązu. Stanął on w pobliżu Koloseum, na via Triumphalis, w przeszłości wiodącej wielkich triumfatorów z Circus Maximus przez Palatyn na via Sacra, i dalej do świątyni Jowisza znajdującej się u stóp Forum Romanum. Gdy cesarz stanął przed ufundowanym dla niego łukiem, zapewne musiał się jednak trochę zdziwić.

Łuk triumfalny cesarza Konstantyna Wielkiego od strony Koloseum
Łuk triumfalny cesarza Konstantyna Wielkiego od strony Koloseum
Łuk triumfalny cesarza Konstantyna Wielkiego od strony Palatynu
Łuk triumfalny cesarza Konstantyna Wielkiego, inskrypcja upamiętniająca cesarza
Łuk triumfalny cesarza Konstantyna Wielkiego, medaliony ukazujące cesarza Hadriana i fryz ze zwycięskim Konstantynem w Rzymie
Łuk triumfalny cesarza Konstantyna Wielkiego, jeden z medalionów ukazujący polowanie cesarza Hadriana
Łuk triumfalny cesarza Konstantyna Wielkiego, jeden z medalionów ukazujący polowanie cesarza Hadriana w towarzystwie Antinousa
Łuk triumfalny cesarza Konstantyna Wielkiego, jeden z medalionów ukazujący cesarza Hadriana wśród dworzan
Łuk triumfalny cesarza Konstantyna Wielkiego, medaliony ukazujące cesarza Hadriana i fryz z oblężeniem Werony przez Konstantyna
Łuk triumfalny cesarza Konstantyna Wielkiego, medaliony ukazujące  cesarza Hadriana i fryz ze zwycięską bitwą Konstantyna na moście Mulwijskim
Łuk triumfalny cesarza Konstantyna Wielkiego, medaliony ukazujące cesarza Hadriana i fryz z tronującym Konstantynem rozdającym złoto mieszkańcom Rzymu
Łuk triumfalny cesarza Konstantyna Wielkiego, postacie Daków i scena ukazująca cesarza Marka Antoniusza wśród żołnierzy
Łuk triumfalny cesarza Konstantyna Wielkiego, postacie Daków i scena ukazująca cesarza Marka Antoniusza w trakcie wojen naddunajskich
Łuk triumfalny cesarza Konstantyna Wielkiego, medalion ukazujący boga Sol Invictus, u dołu fryz z Konstantynem wkraczającym do Rzymu

Konstantyn Wielki zajęty umacnianiem swej nowo zdobytej władzy rzadko pojawiał się w nieprzychylnym mu Rzymie. Gdy w lipcu 315 roku zawitał do miasta po raz drugi, mógł jednak mieć powód do zadowolenia. Senat rzymski powitał go obiektem zarezerwowanym tylko dla wielkich wodzów – trójprzęsłowym łukiem triumfalnym zwieńczonym kwadrygą z brązu. Stanął on w pobliżu Koloseum, na via Triumphalis, w przeszłości wiodącej wielkich triumfatorów z Circus Maximus przez Palatyn na via Sacra, i dalej do świątyni Jowisza znajdującej się u stóp Forum Romanum. Gdy cesarz stanął przed ufundowanym dla niego łukiem, zapewne musiał się jednak trochę zdziwić.

      Łuk triumfalny Konstantyna Wielkiego, jeden z
      medalionów ukazujący polowanie cesarza
      Hadriana w towarzystwie Antinousa

Senat miał dwa lata na wzniesienie tego obiektu. I nie da się nie zauważyć bogactwa dekoracji, o jakie zadbano. Na cokole kolumn widnieją reliefy ukazujące żołnierzy, pokonanych barbarzyńców i rzymskich bogów, na rogach głównego łuku uskrzydlone Wiktorie, a dalej alegorie pór roku i ponownie wizerunki sprzyjających Rzymianom bóstw oraz liczne sceny figuralne. Jeśli jednak bacznie się im przyjrzeć, z trudem dostrzeżemy ciąg przedstawień, tematycznie związanych z samym Konstantynem. Jego czyny ukazane zostały na fryzie (nad mniejszymi arkadami), otaczającym łuk niczym wstęga. Opowiada on historię dojścia cesarza do władzy, którą rozpoczyna wyjście oddanych mu wojsk z Mediolanu (od strony zachodniej), dalej jest oblężenie Werony, sławna bitwa na moście Mulwijskim, a całość kończy wjazd do Rzymu i imperatorska przemowa na Forum Romanum wraz z rozdawaniem złota ludowi Rzymu. Musimy przyznać, że to niewiele. Pozostała część dekoracji w ogóle Konstantyna nie dotyczy. O chwalebnych wojnach i podbojach informują nas reliefy umieszczone po wewnętrznej stronie głównego łuku, jak i figury ustawionych na jego attyce Daków – ludu podbitego przez cesarza Trajana. Również rzucające się w oczy podwójne medaliony nad bocznymi łukami, zdobiące oba jego lica, to dzieła pochodzące z czasów następcy Trajana – cesarza Hadriana. Upamiętniają go w scenach polowań i składania darów bogom. Ale na tym nie koniec: gdy podniesiemy wzrok jeszcze wyżej, na krańcach attyki (po obu stronach inskrypcji) dojrzymy sceny, których bohaterem jest kolejny wielki rzymski cesarz – Marek Aureliusz. Ukazują go one w trakcie przyjmowania hołdu od wodzów barbarzyńskich plemion w trakcie tzw. wojen naddunajskich, nagradzania żołnierzy rzymskich i składania ofiar bogom. Jak zatem należy rozumieć ten pomnik czci przeznaczony dla Konstantyna i dlaczego zaanektowano płyty i posągi z innych – wcześniej powstałych obiektów – upamiętniających innych cesarzy, którzy zapisali się w historii imperium militarnymi sukcesami, mecenatem artystycznym, bogobojnością i utrwalaniem zdobyczy terytorialnych? Czy powodem był tylko brak czasu i odpowiednich rzemieślników, jak to niekiedy bywa sugerowane, czy może przyczyny należy upatrywać w trudności, z jaką senat musiał się zmierzyć, poszukując odpowiednich, godnych upamiętnienia zasług Konstantyna. W tradycji rzymskiej łuki triumfalne budowane były dla wodzów, którzy doznawali chwały na polu walki, przysparzając państwu nowych zdobyczy terytorialnych, bogactw i niewolników. W przypadku Konstantyna żaden z tych warunków nie został spełniony – mało tego, cesarz zdobył władzę w bratobójczej walce, co już samo w sobie było wielce kłopotliwe.  Bogobojność Konstantyna również pozostawiała wiele do życzenia, jeśli wziąć pod uwagę, że do dziś nie posiadamy bezspornych informacji, czy po tym, jak wkroczył do zdobytego Rzymu demonstrując głowę Maksencjusza, cesarz złożył ofiarę Jowiszowi czy nie. Senatorzy mieli zapewne twardy orzech do zgryzienia, poszukując odpowiedzi na pytanie, jaką rangę nadać jego czynom. Uznany został wprawdzie za wyzwoliciela miasta (liberator urbis) z rąk tyrana (choć do tej pory Maksencjusz za takiego nie uchodził), ale to wszystko. Czy powołanie się na największych cesarzy imperium miało na celu utarcie nosa Konstantynowi, czy też może przeciwnie – było sposobem na włączenie go w ich chwalebny poczet? Czy odwołując się do najważniejszych dla Rzymu wodzów, senat pragnął ukazać go jako kontynuatora ich bogobojnych i chwalebnych rządów? A może, jak sugerują inni, powodem były finansowe problemy, które ostatecznie wymusiły tego typu graniczący z recyklingiem eklektyzm. Przeczy temu jednak ogrom przedsięwzięcia. Budując łuk Konstantyna, zarówno w formie, jak i dekoracji nawiązano do trójprzęsłowego łuku Septymiusza Sewera. Musiano przeto zdawać sobie sprawę z ogromu pracy i kosztów – łuk ten liczy bowiem 21 metrów wysokości i 25,7 metra szerokości i głęboki jest na 7,4 metra. Cóż zatem było rzeczywistym powodem wyboru takiej a nie innej kreacji?

      Łuk triumfalny Konstantyna Wielkiego od strony Palatynu

Inna zagadka związana z łukiem rozgrzewa wyobraźnię zwolenników i przeciwników teorii, jakoby Konstantyn uhonorowany został jako władca chrześcijański. Świadczyć ma o tym inskrypcja, która brzmi następująco:

 

Imp(eratori) Caes(ari) Fl(avio) Constantino Maximo P(io) F(elici) Augusto s(enatus) p(opulus)q(ue) R(omanus) quod instinctu divinitatis mentis magnitudine cum exercitu suo tam de tyranno quam de omni eius factione uno tempore iustis rem publicam ultus est armis arcum triumphis insignem dicavit

Władcy (Imperatorowi) Cesarzowi Flawiuszowi Konstantynowi Maximusowi

Pobożnemu i Szczęśliwemu Augustowi senat i lud Rzymu

zadedykował łuk triumfalny, 

ponieważ on dzięki boskiej inspiracji i wielkości

swego umysłu  wraz ze swoim wojskiem 

przyniósł zemstę

zarówno tyranowi jak i 

wszystkim jego poplecznikom

sprawiedliwą bronią  w tym samym czasie 

(tłum. Matylda Obryk)

      Łuk triumfalny cesarza Konstantyna Wielkiego,
      attyka z inskrypcją i postaciami Daków z czasów
      cesarza Trajana

Napis ten informuje nas, że Konstantyn dzięki boskiej inspiracji wraz ze swoją armią oswobodził miasto od uznanego za uzurpatora i tyrana Maksencjusza. Dla pokoleń chrześcijan było to oficjalne potwierdzenie legendy mówiącej o cudownym zwycięstwie na moście Mulwijskim dzięki wstawiennictwu Chrystusa i przejściu Konstantyna na nową wiarę, jak i czci, jaką miałby chrześcijaństwu okazywać. Przypomnijmy, że we śnie tuż przed bitwą z Maksencjuszem Konstantyn miał zobaczyć krzyż i usłyszeć głos: „Pod tym znakiem zwyciężysz”. W tym momencie nakazał on ozdobienie tarcz swojego wojska monogramem Chrystusa, co w ostateczności miało mu przynieść zwycięstwo. Jednakże żadna z płaskorzeźb tego nie dokumentuje, żadna też nie odnosi się do chrześcijańskiej symboliki, a jedyna, która może sugerować boską inspirację, to ta ukazująca boga Sol Invictus (Słońce Niezwyciężone), któremu – jak wiemy – cesarz wcześniej oddawał cześć. Najnowsze badania sugerują jeszcze bardziej ostrożną hipotezę – Konstantyn miałby odwoływać się do bliżej niezdefiniowanego bóstwa, stanowiącego połączenie różnorakich „mocy”, naturalnych i kosmicznych, które dwadzieścia lat później przez chrześcijańskich doradców cesarza zostały jednoznacznie zdefiniowane jako wstawiennictwo Chrystusa. Jak zatem widać, dociekania, czy Konstantyn był w momencie wkroczenia do miasta zdeklarowanym chrześcijaninem czy też nie, będzie zapewne rozgrzewać dyskusje wielu jeszcze generacji naukowców.

Warto na zakończenie wspomnieć wspaniałą kwadrygę, która wieńczyła łuk. Nie przetrwała długo. Już wiek później, najprawdopodobniej w czasie grabieży miasta przez oddziały Alaryka (410) albo kolejnego najeźdźcy – Genzeryka (455), padła ofiarą wojsk jednego z nich, tak jak wiele innych cennych obiektów z brązu, srebra i złota. Rzym – miasto dumne i niezdobyte – stał się łupem barbarzyńców, stopniowo tracąc swe znaczenie. Początek tej jego marginalizacji zainicjował nie kto inny jak właśnie Konstantyn. Ten kontynuator zwycięskiego Trajana, gospodarnego Hadriana i mądrego Marka Aureliusza zajął się bowiem daleko nad Bosforem budową nowego Rzymu, który nazwie na swą cześć Konstantynopolem.