Wespazjan, Musei Vaticani
Wespazjan, marmurowa głowa cesarza, Museo Nazionale Romano - Palazzo Massimo
Posąg cesarza Wespazjana, Palazzo Quirinale
Forum Romanum, pozostałości dawnej Świątyni Pokoju (Templum Pacis), zdj. Wikipedia
Rekonstrukcja dawnej Świątynii Pokoju, zdj. Wikipedia
Popiersie cesarza Wespazjana, Museo Archeologico Nazionale, Neapol
Koloseum, Gian Battista Piranesi, XVIII w., zdj. Wikipedia
Osłabiony gorączką i biegunką, siedemdziesięcioletni cesarz Rzymu poczuł, że koniec jest bliski, i wypowiedział zdanie, które przetrwało dwa tysiące lat: „Cesarz powinien umierać na stojąco”. Wedle innej, równie sławnej wersji, tuż przed śmiercią zażartował z samego siebie i z rzymskiego zwyczaju pośmiertnego ubóstwiania władców: „Biada mi, chyba staję się bogiem”. Obie wersje — jedna o żołnierskiej godności, druga o jego darze dystansu do samego siebie — dobrze streszczają charakter człowieka, który w roku 69 wyprowadził Rzym z chaosu i przez dekadę rządził nim bez patosu, za to z żelazną kalkulacją i niezłomnym poczuciem humoru.
Osłabiony gorączką i biegunką, siedemdziesięcioletni cesarz Rzymu poczuł, że koniec jest bliski, i wypowiedział zdanie, które przetrwało dwa tysiące lat: „Cesarz powinien umierać na stojąco”. Wedle innej, równie sławnej wersji, tuż przed śmiercią zażartował z samego siebie i z rzymskiego zwyczaju pośmiertnego ubóstwiania władców: „Biada mi, chyba staję się bogiem”. Obie wersje — jedna o żołnierskiej godności, druga o jego darze dystansu do samego siebie — dobrze streszczają charakter człowieka, który w roku 69 wyprowadził Rzym z chaosu i przez dekadę rządził nim bez patosu, za to z żelazną kalkulacją i niezłomnym poczuciem humoru.
Był to Tytus Flawiusz Wespazjan — cesarz, który nigdy nie zapomniał, skąd przyszedł, i który, jak żaden władca przed nim, wiedział, że pieniądze, choćby najbrudniejszego pochodzenia, nie cuchną.
Urodził się w niewielkiej miejscowości w sabińskiej prowincji Italii — z dala od rzymskich pałaców i patrycjuszowskich rodów, które przez wieki uważały władzę cesarską za swoją naturalną domenę. Dziadek dosłużył się rangi centuriona. Ojciec był poborcą podatkowym, a później drobnym bankierem w helweckim Aventicum. Rodzina należała do stanu ekwickiego, plasującego się społecznie poniżej warstwy senatorskiej — i rzymska elita nigdy nie pozwoliła mu o tym zapomnieć. Jego panowanie, mimo niekwestionowanych sukcesów, naznaczone było stałą, chłodną rezerwą starych rodów, gotowych w każdej chwili publicznie potępić najmniejsze oznaki „cezarystycznej wyniosłości”.
Po szczeblach kariery wspiął się głównie na polu bitwy. Za panowania cesarza Klaudiusza wziął udział w rzymskiej inwazji na Brytanię jako legat legionu, zdobywając liczne miasta i triumfalne insygnia. Kilkanaście lat później, jako namiestnik Afryki, cieszył się już opinią znacznie mniej pochlebną — Tacyt pisał wprost o jego rządach jako „haniebnych i znienawidzonych”.
Punktem zwrotnym w karierze Wespazjana był udział w tłumieniu powstania żydowskiego w roku 66. To właśnie w Galilei, dowodząc kampanią wraz z synem Tytusem, zdobył wojskowy prestiż. Gdy w 68 roku Neron popełnił samobójstwo, Rzym pogrążył się w chaosie znanym dziś jako „rok czterech cesarzy” — Galba, Oto i Witeliusz kolejno sięgali po purpurę i kolejno ginęli gwałtowną śmiercią, nie dysponując zapleczem militarnym porównywalnym z tym, które zbudował sobie Wespazjan. W roku 69 legiony wschodnie ogłosiły go cesarzem. Sam Wespazjan, pozostawiwszy dokończenie kampanii żydowskiej synowi, udał się do Rzymu, by opanować wewnętrzny chaos — i to właśnie tam, nie na polu bitwy, rozegrała się prawdziwa próba jego rządów.
Najpilniejszym zadaniem nowego cesarza było uzdrowienie zrujnowanych finansów państwa oraz przywrócenie dyscypliny wojsku, przyzwyczajonemu już do obwoływania i obalania kolejnych władców niczym marionetek. Wespazjan i jego synowie byli w gruncie rzeczy nuworyszami na cesarskim tronie — i, w przeciwieństwie do Nerona, nie mieli w sobie ani krzty zamiłowania do rozrzutności. Stawiali na umiar i pragmatyczne rządzenie.
Konsekwentne ściąganie zaległych należności postawiło rzymski skarbiec z powrotem na nogi. Wespazjan nie cofnął się nawet przed opodatkowaniem korzystania z publicznych latryn — decyzja, która oburzyła jego syna Tytusa. Cesarz miał wówczas podsunąć synowi pod nos monetę pochodzącą z tego podatku i zapytać, czy nieprzyjemnie pachnie. Gdy Tytus zaprzeczył, Wespazjan odparł krótko: „Pecunia non olet” — pieniądze nie śmierdzą. Zdanie to przetrwało do dziś jako uniwersalna maksyma traktująca o naturze pieniądza, a publiczne pisuary w wielu językach europejskich — francuskie vespasiennes czy włoskie vespasiani — noszą jego imię cesarza po dziś dzień.
Kwestia następstwa tronu okazała się polem trudniejszym niż jakiekolwiek pole bitwy. Opozycyjnie nastawiona arystokracja zareagowała pomrukiem niezadowolenia, gdy stało się jasne, że Wespazjan przygotowuje na swego następcę syna Tytusa — zastrzeżenia nie były zresztą bezpodstawne, skoro Tytus otaczał się na Wschodzie eunuchami i sprowadził do Rzymu swoją żydowską kochankę Berenikę. Wszystkie te obawy okazały się jednak przesadzone. Tytus rozstał się z kochanką i, zamiast surowo rozprawiać się z przeciwnikami, okazywał wyraźną łagodność. Jego opanowanie zostało wystawione na próbę niemal natychmiast, gdy Rzym nawiedziły po kolei trzy katastrofy: wybuch Wezuwiusza, pożar miasta i epidemia.
Wespazjan panował dziesięć lat — okres wystarczająco długi, by na trwałe odbudować stabilność państwa, ale zbyt krótki, by całkowicie zetrzeć podejrzliwość starej arystokracji wobec „nowobogackiego” rodu z Sabini. Zmarł w swojej ulubionej letniej rezydencji Cutiliae (dziś Terme di Cotilia, koło Cittaducale, niedaleko Rieti), dokąd udawał się co roku leczyć się w tamtejszych źródłach. Nawet ciężko chory, do końca przyjmował poselstwa, leżąc w łożu. Gdy dopadł go gwałtowny atak choroby, zdołał jeszcze wypowiedzieć słowa, które Swetoniusz zapisał dla potomności: „Cesarz powinien umierać na stojąco”. Próbując się podnieść, zmarł w ramionach tych, którzy przybiegli mu z pomocą.
Ślady rządów Wespazjana wciąż stoją w Rzymie — może nawet trwalsze niż pamięć o jego dowcipie. Odbudowa i nowe fundacje, które zainicjował, miały jeden wspólny mianownik: oddać miastu i jego mieszkańcom to, co Neron bezprawnie zawłaszczył dla siebie.
Budowle Wespazjana w Rzymie:
- Amphitheatrum Flavium (Koloseum) — wzniesiony na terenie sztucznego jeziora w ogrodach Domus Aurea Nerona; obiekt ukończył i otworzył dopiero syn Wespazjana, cesarz Tytus.
- Templum Pacis, Świątynia Pokoju — wzniesiona w latach 71–75 z łupów wojny żydowskiej, wraz z otaczającym ją forum; przechowywano tam między innymi złotą menorę zrabowaną ze Świątyni Jerozolimskiej.
- Odbudowa Świątyni Jowisza Kapitolińskiego — zniszczonej w pożarze w grudniu 69 roku; Wespazjan, jak podaje Swetoniusz, osobiście, na własnych ramionach, wyniósł z rumowiska pierwszy kosz gruzu, dając w ten sposób iście teatralny sygnał dla odbudowy państwa.
- Zwrot miastu terenów Złotego Domu Nerona, czyli rozległych gruntów w centrum Rzymu, na których wcześniej rozciągały się prywatne ogrody i pałace cesarza megalomana.
Wespazjan jako pierwszy rzymski cesarz od czasów Oktawiana Augusta, umierając, przekazał władzę własnemu, naturalnemu synowi — ustanawiając dynastię flawijską. Rzym, wyniszczony zamachami na trzech kolejnych władców, odzyskał dzięki niemu polityczną stabilność. Panowanie Wespazjana na trwałe zapisało się w pamięci zbiorowej jako czas spokoju po latach chaosu — spokoju, którego namacalnym świadectwem pozostają po dziś dzień kamienie Koloseum i fundamenty Świątyni Pokoju.