Porwanie Prozerpiny Gian Lorenzo Berniniego, czyli gwałt usankcjonowany

Porwanie Prozerpiny, Gian Lorenzo Bernini, Galleria Borghese

Porwanie Prozerpiny, Gian Lorenzo Bernini, Galleria Borghese

Nie możemy mieć wątpliwości – to nie tylko porwanie, ale i gwałt zadany młodej dziewczynie przez uprowadzającego ją mężczyznę. Na jej twarzy widzimy ból i rozpacz, a łzy spływające po jej policzku jednoznacznie wskazują, że wbrew jej woli dokonuje się bezduszna przemoc. Tak można opisać rzeźbę stworzoną przez Gian Lorenzo Berniniego. Czy nie dziwi nas, że tak brutalna scena stała się tematem i inspiracją artystyczną, że znalazła protektorów, ale też entuzjastów? Dlaczego?

Porwanie Prozerpiny, Gian Lorenzo Bernini, Galleria Borghese
Porwanie Prozerpiny, Gian Lorenzo Bernini, Galleria Borghese
Porwanie Prozerpiny, Gian Lorenzo Bernini, Galleria Borghese
Porwanie Prozerpiny, Gian Lorenzo Bernini, Galleria Borghese
Gian Lorenzo Bernini, Porwanie Prozerpiny, Galleria Borghese
Gian Lorenzo Bernini, Porwanie Prozerpiny, Galleria Borghese
Gian Lorenzo Bernini, Porwanie Prozerpiny, fragment, Galleria Borghese
Porwanie Prozerpiny, Gian Lorenzo Bernini, Galleria Borghese
Porwanie Prozerpiny, Gian Lorenzo Bernini, fragment, Galleria Borghese

Nie możemy mieć wątpliwości – to nie tylko porwanie, ale i gwałt zadany młodej dziewczynie przez uprowadzającego ją mężczyznę. Na jej twarzy widzimy ból i rozpacz, a łzy spływające po jej policzku jednoznacznie wskazują, że wbrew jej woli dokonuje się bezduszna przemoc. Tak można opisać rzeźbę stworzoną przez Gian Lorenzo Berniniego. Czy nie dziwi nas, że tak brutalna scena stała się tematem i inspiracją artystyczną, że znalazła protektorów, ale też entuzjastów? Dlaczego?

Rzeźba była jednym z czterech dzieł, które dwudziestotrzyletni wówczas Bernini stworzył dla wpływowego mecenasa sztuki i wielkiego protektora artystów, kardynała Scipione Borghese, siostrzeńca papieża Pawła V. I tym razem rzeźbiarz sięgnął do opowieści mitycznej. Posiłkując się Metamorfozami Owidiusza, ukazał scenę płomiennej miłości i żądzy, jaką bóg świata podziemnego Pluton zapałał dla Prozerpiny – córki bogini płodności i upraw Ceres (Cerery) i boga wszystkich bogów, Jowisza. Wszechwładny władca Olimpu, świadomy, że jego córka nie da się przekonać do życia z własnej woli w świecie wiecznej ciemności, jak również rozumiejący, jak ciężki jest los zdanego na samotność boga podziemi, przyzwolił na uprowadzenie dziewczyny, podczas gdy ta – niczego się nie spodziewając – zbierała kwiaty na łące. Rzeźba Berniniego przedstawia moment, gdy Pluton wraz z Prozerpiną przekroczyli już Styks i znaleźli się w czeluściach podziemnej krainy; towarzyszy im trójgłowy Cerber – strażnik Hadesu. Dziewczyna wciąż się broni, zapewne świadoma czekającego ją gwałtu, przerażona nie tylko swym losem, ale też ciemnym, ponurym światem, w którym się znalazła. W odruchu obrzydzenia i strachu odpycha od siebie głowę starca. Ale Pluton napręża wszystkie muskuły swego nagiego ciała, aby dać odpór jej niechęci. I jak możemy się domyślać, uda mu się to, i Prozerpina nie zdoła pokonać zdeterminowanego gwałciciela, który wbija w jej ciało silne palce. Tymczasem na Olimpie Ceres po dziewięciu dniach poszukiwań, na wieść o uprowadzeniu córki, w akcie buntu i tęsknoty za nią opuszcza nie tylko boskie gremium, ale też ziemię, sprowadzając na nią głód i śmierć. Widząc ludzką niedolę, Jowisz decyduje się na wysłanie do Plutona swego posłańca Merkurego, którego zadaniem jest odzyskanie porwanej. W rezultacie dochodzi do kompromisu. Prozerpina może na dziewięć miesięcy w roku opuszczać Hades i wtedy uradowana jej przybyciem Ceres ofiaruje ziemi kwitnienie i urodzaj, a trzy pozostałe miesiące musi pozostawać wraz z Plutonem w podziemiach, co powoduje wielki smutek matki, objawiający się w wyjałowionych zimowym chłodem ziemskich polach.

Jak przystało na Berniniego, i tym razem nie omieszkał tak skonstruować swej rzeźby, aby z każdej strony dawała oglądającemu interesujący widok. Należy ją obchodzić wkoło i podziwiać doskonałość i finezję, z jaką artysta ukształtował marmur, tak jakby nie był to twardy kamień, ale plastyczna masa. O ile postać Plutona wydaje się stanowić statyczny element kompozycji, o tyle figura wyrywającej się i próbującej się uwolnić Prozerpiny jest dynamiczna i to ona przykuwa uwagę. Decydując się na tego typu kreację, Berniniemu zapewne zależało na współzawodnictwie z najsławniejszymi rzeźbami antyku, do jakiego dopingował go mecenas i grono jego zafascynowanych sztuką starożytną przyjaciół, ale dramat Prozerpiny jest tu wyeksponowany znacznie mocniej niż w jakimkolwiek antycznym wizerunku.

      Porwanie Prozerpiny, Gian Lorenzo Bernini,
      Galleria Borghese

Motyw porwania i gwałtu dość często pojawiał się w sztuce baroku. W Rzymie tego czasu podjął go również Pietro da Cortona w obrazie Porwanie Sabinek. I w tym przypadku możemy powiedzieć: wszystko dobre, co się dobrze kończy – rzymianie porwali i zgwałcili Sabinki, ale dzięki temu zrodziło się wielkie Imperium Romanum. Tak jak w historii Prozerpiny – dziewczyna została siłą przymuszona do swego szczęścia dla dobra ludzkości.

Nobliwe towarzystwo kardynała Borghese, które w większości składało się z duchownych wysokiej rangi, nie mogło wyjść z podziwu nad dziełem Berniniego, który kolejny raz dał dowód swego geniuszu, zyskując sobie sławę następcy boskiego Michała Anioła. Ale w dziełach tego artysty, inspirowanych światem mitologii, co samo w sobie powinno budzić niepokój w gronie osób duchownych wpatrujących się w nagie członki przedstawionych postaci, poszukiwano nie tylko rywalizacji ze znanymi dziełami doby antyku. Innego rodzaju zabawą, bo jak to inaczej nazwać, była próba interpretowania ich w duchu chrześcijańskim. I tak jak Prozerpina powraca co roku na ziemię, niosąc plony i urodzaj, tak dusza zmarłego powinna mieć nadzieję na zmartwychwstanie. No cóż – jeśli tak, to gwałt sam w sobie się opłacał.

Dla mnie jest to jednak wspaniała opowieść o determinacji matki, która walczy o swą córkę niezrażona przeciwnościami. I choć jej walka nie do końca jest przegrana, jej żałość i smutek nigdy nie zostaną uciszone. Nic dziwnego, że to właśnie Ceres znalazła szczególne miejsce w wyobraźni starożytnych Rzymian. Również w Wiecznym Mieście stawiano jej znaczące świątynie.

Scipione Borghese nie cieszył długo oczu zamówioną przez siebie rzeźbą. Kilka miesięcy po tym, jak znalazła się ona w casino nobile (Galleria Borghese), czyli miejscu specjalnie zbudowanym dla ekspozycji zgromadzonych przez kardynała obiektów, przeniesiona została do rezydencji innego kolekcjonera i duchownego – Ludovica Ludovisiego. Z nieznanych powodów, czy to politycznej, czy innej natury, Porwanie Prozerpiny stało się podarunkiem jednego kardynała dla drugiego. I kto by pomyślał, że to właśnie tego typu przedstawienie rozbudzi wielkie kolekcjonerskie żądze tego szacownego grona?

 

Porwanie Prozerpiny, Gian Lorenzo Bernini, 1621–1622, dwa rodzaje marmuru karraryjskiego, wys. 223 cm, Galleria Borghese