Święta Cecylia z aniołem Carla Saraceniego – muzykowanie we dwoje

Carlo Saraceni, Święta Cecylia z aniołem, fragment, Galleria Nazionale d'Arte Antica, Palazzo Barberini

Carlo Saraceni, Święta Cecylia z aniołem, fragment, Galleria Nazionale d'Arte Antica, Palazzo Barberini

Jak malować anioły? To pytanie zaprzątało malarzy i teoretyków sztuki od czasu renesansu. Duchowny i literat Giovanni Maria Tarsia z Florencji w swoim traktacie O naturze aniołów (1576) pytał zrozpaczony, jak ma o nich pisać, skoro nigdy ich nie widział. Mimo podobnych wątpliwości anioły pojawiły się w sztuce już w czasach wczesnochrześcijańskich, choć wtedy nie miały jeszcze skrzydeł. Rosły im one w miarę upływu czasu, osiągając gigantyczne wręcz rozmiary, o czym zaświadczają te, które ma Anioł Stróż świętej Cecylii na płótnie Saraceniego.

Carlo Saraceni, Święta Cecylia z aniołem, fragment, Galleria Nazionale d'Arte Antica, Palazzo Barberini
Święta Cecylia z aniołem, Carlo Saraceni, Galleria Nazionale d'Arte Antica, Palazzo Barberini
Święta Cecylia z aniołem, fragment, Carlo Saraceni, Galleria Nazionale d'Arte Antica, Palazzo Barberini
Święta Cecylia z aniołem, fragment, Carlo Saraceni, Galleria Nazionale d'Arte Antica, Palazzo Barberini
Carlo Saraceni, Święta Cecylia z aniołem, fragment, Galleria Nazionale d'Arte Antica, Palazzo Barberini
Carlo Saraceni, Święta Cecylia z aniołem, fragment, Galleria Nazionale d'Arte Antica, Palazzo Barberini
Carlo Saraceni, Męczeństwo św. Cecylii, Los Angeles, Country Museum of Art, zdj. Wikipedia
Hendrick Ter Brugghen, Koncert, Galleria Nazionale d'Arte Antica, Palazzo Barberini

Jak malować anioły? To pytanie zaprzątało malarzy i teoretyków sztuki od czasu renesansu. Duchowny i literat Giovanni Maria Tarsia z Florencji w swoim traktacie O naturze aniołów (1576) pytał zrozpaczony, jak ma o nich pisać, skoro nigdy ich nie widział. Mimo podobnych wątpliwości anioły pojawiły się w sztuce już w czasach wczesnochrześcijańskich, choć wtedy nie miały jeszcze skrzydeł. Rosły im one w miarę upływu czasu, osiągając gigantyczne wręcz rozmiary, o czym zaświadczają te, które ma Anioł Stróż świętej Cecylii na płótnie Saraceniego.

Obraz zniewala bogactwem zimnych i ciepłych tonów. Ostre, „caravaggiowskie” światło bijące z lewej strony mocno oświetla wewnętrzną część skrzydeł anioła, jego ramię, twarz i dekolt Cecylii i osiada na połyskującej tkaninie jej spódnicy. Ta niezwykle piękna kompozycja pojawiła się nagle, jak feniks z popiołu, i od razu rozbrzmiały pytania: kto jest jej autorem, kto zlecił jej namalowanie, gdzie się znajdowała do tej pory i dlaczego nic nie wiedzieliśmy o jej istnieniu?

Od tego czasu na kilka pytań udało się znaleźć odpowiedzi. Wiemy, że obraz przedstawia świętą Cecylię, i że namalowany został około 1610 roku przez pochodzącego z Wenecji, ale działającego w Rzymie (od końca XVI wieku) Carla Saraceniego – jednego z pierwszych admiratorów malarstwa Caravaggia. W porównaniu do dzieł tego mistrza, płótna tworzone przez Saraceniego były mniej werystyczne, nie epatowały nadmierną brzydotą brudnych stóp, żylastych nóg czy ziemistych, pomarszczonych twarzy. Były liryczne i eleganckie – jak na wenecjanina przystało, ale przede wszystkim mniej kontrowersyjne w warstwie ikonograficznej. Dzisiaj badacze nie mają wątpliwości, że przedstawienie Cecylii z aniołem jest dziełem Saraceniego. Początkowo jednak łączono je z różnymi artystami, między innymi z pracującym w jego warsztacie Francuzem Gayem François. Część badaczy francuskich uważa nawet, że obraz jest dziełem obu tych malarzy.


Gdy w 1606 roku Caravaggio uciekł z Rzymu ścigany listem gończym, jego towarzysze, w tym Saraceni, zyskali w mieście szerokie grono zleceniodawców, którzy pragnęli obrazów jeśli już nie samego mistrza, to przynajmniej jemu podobnych, których dziś nazywamy caravaggionistami. A było ich wielu. W związku z Rokiem Jubileuszowym (1600) nad Tybr przybywali malarze z różnych rejonów Włoch, ale też Francji, Niderlandów, Hiszpanii, a w mieście zapanował prawdziwy artystyczny ferment. Oblicza się, że w tym czasie działało w Rzymie ponad dwóch tysięcy artystów, a kilku z nich przewinęło się przez pracownię samego Saraceniego. W ten sposób malarz mógł sprostać zamówieniom, które napływały do niego od kolekcjonerów prywatnych i zleceniodawców kościelnych. Jednym z nich musiał być nabywca naszego obrazu, który zażyczył sobie sceny religijnej, ale nie do końca dewocyjnej, dekoracyjnej, a przy tym dobrze nadającej się do dyskusji i rozważań na temat sztuki i muzyki. Niestety, do dziś nie poznaliśmy nazwiska właściciela tego dzieła, ukazującego przyszłą męczenniczkę – młodą Cecylię, która porzuciła już pogańską religię swych przodków i stała się chrześcijanką. Skąd o tym wiemy? Jakub de Voragine w swojej Złotej legendzie, która stała się inspiracją dla wielu dzieł malarskich, twierdził, że Cecylia nie tylko widziała swego Anioła Stróża, ale też z nim rozmawiała. Swemu mężowi Walerianowi opowiadała, że zobaczyć go mogą tylko ci, którzy porzucili pogańskich bogów, ochrzcili się i prowadzili życie skromne i czyste – podobne aniołom. Tę średniowieczną opowieść powtórzył w powstałej w 1600 roku Historii pasji św. Cecylii Antonio Bosio. Została ona wydana kilka miesięcy po tym, jak nietknięte zębem czasu ciało świętej odkryto w kościele Santa Cecilia na Zatybrzu. Od tego momentu popularność męczenniczki stała się równa tej, którą cieszą się dzisiejsi celebryci, i dała asumpt do tworzenia nieskończonej liczby jej wizerunków.


W obrazie Saraceniego Anioł Stróż Cecylii musiał być przez nią widziany, a nawet z nią zaprzyjaźniony, skoro razem muzykowali. Jakby na chwilę zaszedł do salonu muzycznego rzymskiej arystokratki, aby przećwiczyć z nią kilka pasaży. Anioł wysuwa swój palec w kierunku serca strojącej lutnię kobiety, jakby zwracając jej na coś uwagę. Być może poucza ją, podczas gdy ich wzrok spotyka się. Widzimy, że anioł mówi do Cecylii, ale jakiego języka używa? Święty Paweł twierdził, że język aniołów nie jest zrozumiały dla ludzi śmiertelnych – czy zatem Cecylia przyswoiła sobie już ten anielski, czy też, co wydaje się sugerować Saraceni, muzyka staje się uniwersalnym sposobem porozumiewania się ludzi z aniołami?

Warto przywołać w tym miejscu słowa spisane z XVI wieku przez humanistę i duchownego Sabbę da Castiglione, który twierdził, że instrumenty muzyczne znajdujące się w domostwach wielu osób ówczesnej epoki cieszą nie tylko ucho, ale też oczy i pobudzają dusze, gdyż (jak twierdził Platon) muzyka jest odbiciem harmonii stwarzanej przez kręgi niebiańskie. Nie da się ukryć, że temat muzyki stał się w malarstwie XVII wieku motywem szczególnie popularnym, a Cecylia jest na wielu obrazach jedynie pretekstem do pokazania pięknych instrumentów i muzykujących młodych kobiet. W realnym życiu coraz częściej kształciły się one w dziedzinie muzyki pod okiem wytrawnych nauczycieli, a wspólne muzykowanie stało się modne w szerokich kręgach wykształconych elit i artystów. Było ponadto świadectwem ogłady i wysokiego statusu społecznego. Kobiety odnosiły też sukcesy w grze na instrumentach i śpiewie, choć oficjalnie publicznie muzykująca niewiasta nie cieszyła się dobrą sławą. Dlatego ówczesne wirtuozki harfy czy lutni, które chciały poświęcić się jedynie muzyce, często wybierały klasztor, aby uciszyć złe języki, albo były protegowane przez znaczące dwory włoskie, jak choćby ten florencki. W mieście nad Tybrem muzyka wykonywana przez kobiety była dobrze widziana jedynie wtedy, gdy rozbrzmiewała w zaciszu jej własnego domu i ku uciesze domowników. Nie zapominajmy, że były to czasy rygorystycznego kontrreformacyjnego moralizmu, w sposób szczególny przestrzeganego właśnie w Rzymie. Z drugiej strony należy przypomnieć, że nieodłącznym elementem wykształcenia kurtyzan (cortigniana nobile) była umiejętność gry na jakimś instrumencie. Temat muzykujących kobiet pojawiał się wprawdzie w malarstwie (również w Wiecznym Mieście), ale najczęściej zobaczymy je w scenach ulokowanych w oberżach, a nawet domach uciech (Hendrick Ter Brugghen, Koncert), co jednoznacznie naznacza temat muzyki i kobiety znamieniem grzechu.


Cecylia była uważana za patronkę muzyki kościelnej, ale instrumenty, które znajdują się wokół niej – harfa, skrzypce i dwa flety (bombarda, flauto dolce), służyły do wykonywania modnych w tamtym czasie koncertów kameralnych. Nie ma natomiast organów, z którymi identyfikować powinniśmy patronkę muzyki religijnej. Anioł akompaniuje świętej na instrumencie o nazwie violone (daleki przodek kontrabasu), z którego wydobywano ciemny, niski ton, świetnie współgrający z delikatnymi dźwiękami lutni, którą stroi Cecylia. I taką, wręcz rodzajową scenę, daleką od religijnej emfazy, roztoczył przed nami Saraceni. Tę swoistą świeckość obrazu podkreślają tworzące swego rodzaju martwą naturę instrumenty, które wzbogacają kompozycję i cieszą oko, jak twierdził Castiglione.

Obraz został zakupiony do zbiorów muzealnych pod koniec XIX wieku. Do tej pory znajdował się w kolekcji Monte di Pietà – organizacji na poły charytatywnej, na poły bankowej (rodzaj lombardu), która udzielała nisko oprocentowanych kredytów i pożyczała pieniądze pod zastaw. Obraz musiał zostać oddany prawdopodobnie w chwili finansowych trudności i nigdy już nie powrócił do właściciela.

Święta Cecylia z aniołem, Carlo Saraceni, ok. 1610, olej na płótnie 172 ´ 139 cm, Galleria Nazionale d’Arte Antica, Palazzo Barberini