Narcyz przy źródle Caravaggia – tragedia niespełnionej miłości, a może opowieść o istocie sztuki

Narcyz przy źródle, Caravaggio?, fragment, Galleria dell’Arte Antica, Palazzo Barberini

Narcyz przy źródle, Caravaggio?, fragment, Galleria dell’Arte Antica, Palazzo Barberini

W gęstym, ciemnym lesie piękny młodzieniec o imieniu Narcyz – „który łączył w sobie dziewicze, łączył męskie wdzięki: niejedna piękność jego zapragnęła ręki. Lecz zimny był na miłość, głuchym na westchnienia” – pochyla się nad potokiem, aby ugasić pragnienie i w tym momencie dostrzega swoje odbicie. Odurzony jego urodą zapała do niego wielką, a jednocześnie niemożliwą do spełnienia miłością. Cały świat staje się dla niego obojętny, nie je, nie pije i daremnie nachyla się nad taflą wody w nadziei zbliżenia. Osłabiony, dogłębnie nieszczęśliwy umiera z miłości, a w miejscu jego śmierci wyrasta kwiat – narcyz.

Narcyz przy źródle, Caravaggio?, fragment, Galleria dell’Arte Antica, Palazzo Barberini
Narcyz przy źródle, Caravaggio?, Galleria dell’Arte Antica, Palazzo Barberini
Narcyz przy źródle, Caravaggio?, Galleria dell’Arte Antica, Palazzo Barberini
Narcyz przy źródle, Caravaggio?, fragment (odbicie w wodzie), Galleria dell’Arte Antica, Palazzo Barberini
Narcyz przy źródle, Caravaggio?, fragment, Galleria dell’Arte Antica, Palazzo Barberini
Narcyz przy źródle, Caravaggio?, fragment, Galleria dell’Arte Antica, Palazzo Barberini

W gęstym, ciemnym lesie piękny młodzieniec o imieniu Narcyz – „który łączył w sobie dziewicze, łączył męskie wdzięki: niejedna piękność jego zapragnęła ręki. Lecz zimny był na miłość, głuchym na westchnienia” – pochyla się nad potokiem, aby ugasić pragnienie i w tym momencie dostrzega swoje odbicie. Odurzony jego urodą zapała do niego wielką, a jednocześnie niemożliwą do spełnienia miłością. Cały świat staje się dla niego obojętny, nie je, nie pije i daremnie nachyla się nad taflą wody w nadziei zbliżenia. Osłabiony, dogłębnie nieszczęśliwy umiera z miłości, a w miejscu jego śmierci wyrasta kwiat – narcyz.

Tak w micie o Narcyzie (Metamorfozy, III) Owidiusz przedstawia nam historię chłopca, którego przyszłość jest niepewna. „Wróż (Tejrezjasz), spytany, czy Narcyz lat szczęśliwych dozna, odpowiedział, jeśli sam siebie nie pozna”. Młodzieniec wzgardził bowiem miłością nimfy Echo, która ze złamanym sercem wycofała się do groty i pozostał po niej jedynie powtarzający cudze słowa głos. Rozgniewana tym bogini sprawiedliwej zemsty i przeznaczenia, Nemezis, za karę wysłała Narcyza do źródła, w którym ujrzał swą twarz. Zgodnie z wróżbą Tejrezjasza, aby przeżyć, chłopiec musi odrzucić miłość własną i zachwyt nad samym sobą i nauczyć się kochać innych.

W obrazie obserwujemy go najwyraźniej krótko przed śmiercią, zapatrzonego w siebie, zahipnotyzowanego iluzją i zakochanego w wizerunku bez ciała. W psychologii jego postać połączona została ze zjawiskiem narcyzmu – cechą osobowości, skupionej na pragnieniu podobania się i budzenia podziwu. Co za tym idzie, Narcyz stał się symbolem egoizmu i egotyzmu, postacią, która nie wykazuje empatii względem innych, nie potrafi odwzajemniać żadnego uczucia, nie interesuje się innymi i oczekuje bezwarunkowego oddania.


Czy jednak Narcyz ukazany w obrazie zamiera w zachwycie nad samym sobą, czy może dostrzega w wodzie odbicie całkowicie mu nieznane i zakochuje się w kimś mu obcym? Być może nasz bohater to niepewny siebie, nadzwyczaj wrażliwy młodzieniec, który rezygnuje z kontaktu z innymi ze względu na trawiącą go niepewność i niską samoocenę? Ucieka od „normalnej” miłości ze strachu przed odpowiedzialnością, krytyką i wstydem. Karą boskiej Nemezis nie jest więc nieodwzajemniona miłość, ale dojmujące poczucie pustki życia, w której nie ma na nią miejsca. Miłość, której Narcyz szuka, jest tylko iluzją, a on staje się jej więźniem.

Kompozycja dzieła jest ciasna, zamyka się w kole, a postać tytułowego bohatera zajmuje prawie całe pole płótna, budując iście klaustrofobiczną przestrzeń. Obraz jest pozbawiony jakiegokolwiek kontekstu, ciemny, prawie monochromatyczny, z dominacją brązów przełamanych brudną bielą, ołowianym srebrem i seledynem. Nie dostrzeżemy w nim opisanych w micie zarysów drzew, lasu, a sama woda potoku wydaje się brudną kałużą. Odbicie w niej jest niewyraźne, lekko zamglone. Postać Narcyza wyłania się z tej czeluści dzięki ostremu światłu umieszczonemu po lewej stronie, które eksponuje ciało i ubranie młodzieńca.

Temat Narcyza przy źródle był tematem często podejmowanym przez artystów wczesnego baroku; jeden ze swych wierszy poświecił mu też znany poeta tego czasu Giovanni Battista Marino. Czy jednak mamy przed sobą mitologiczną postać, czy może twórca obrazu sięgnął do książki La pittura (1435), na kartach której jej autor, architekt i teoretyk sztuki czasów renesansu Leon Battista Alberti, uznaje Narcyza za wynalazcę malarstwa? Czy sztuka (malarstwo) nie dąży do tego, aby objąć ramieniem i uścisnąć każdy element życia – pyta Alberti. Tematem dzieła nie byłaby więc historia egoistycznej miłości, ale sztuka, którą odkrywa Narcyz. Zafascynowany iluzjonistycznym obrazem świata odbijającym się w tafli wody, pragnie go pochwycić, zatrzymać na zawsze, uwiecznić. Celem sztuki jest piękno, a sposobem jego tworzenia jest naśladowanie natury, powiedziałby Alberti. Każdy też, kto wchodzi w świat sztuki, zapomina o świecie realnym. Może zatopić się w tym wykreowanym i dać się uwieść artystycznej wizji. Tym jest właśnie sztuka – iluzją, oderwaniem od prawdziwego życia.

Ten niezwykle poetycki obraz przypisywany jest Caravaggiowi (Michelangelo Merisiemu). Jako pierwszy uczynił to Roberto Longhi, prawdziwy odkrywca tego artysty po wiekach zapomnienia, który w 1913 roku zobaczył płótno w mieszkaniu swego znajomego. Uznał, że malarz wykonał je w czasie pobytu na dworze kardynała Francesco Maria del Monte (1597–1599). Obecnie kompozycja znajduje się w jednej z sal Palazzo Barberini, a na plakietce z informacją przy nazwisku autora widnieje znak zapytania. Dlaczego, zapytamy. Znaczna część badaczy przypisuje to dzieło wielkiemu Lombardczykowi, ale kilku twierdzi, iż to nie on był jego autorem. Obraz próbowano łączyć z różnymi artystami skupionymi wokół Caravaggia, między innymi z jego kolegą Orazio Gentileschim, w którego madryckiej wersji Dawida z głową Goliata zobaczymy podobną postać. Ostatecznie przypisano go Giovanniemu Antonio Gallemu, zwanemu Lo Spadarino. Atrybucja obrazu wciąż jest niepewna, gdyż nie mamy (do tej pory) dokumentów, kontraktów ani informacji o tym, do kogo należał i kto zlecił jego namalowanie. Jedyny trop wiedzie do zaświadczenia wydanego w Rzymie z 1645 roku, w którym obraz o tytule Narcyz Caravaggia zyskał zgodę na wywiezienie z miasta do Savony. Czy był to jednak ten obraz i czy wtedy był poprawnie atrybuowany – nie wiemy.


Historia tego płótna ukazuje, jak skomplikowana jest praca badaczy zajmujących się atrybucją dzieł dawnych mistrzów, którzy lata spędzają na śledzeniu ich historii. Podejmują różnorodne studia i zbierają niezaprzeczalne dowody w celu udokumentowania proweniencji obrazu. Przypisując go Caravaggiowi, Longhi kierował się intuicją, ale to za mało, aby mieć pewność. Tym bardziej, że tworzenie kopii i falsyfikatów było w tym czasie procederem nader rozpowszechnionym, a podglądanie pracy kolegów po fachu i dialog z ich dziełami – czymś oczywistym. Za Caravaggiem przemawiają pewne detale, jak bufiaste rękawy i haft na kamizelce Narcyza, podobny do tego, który znajduje się na obrazie Maria Magdalena pokutująca (Galleria Doria Pamphilj). Ale podobne wzory malowali też inni artyści w tym czasie, w tym sam Galli. Innym dowodem miałby być sposób opracowania podobrazia. Badanie radiograficzne ukazało typowe dla Caravaggia rysy wykonane końcówką pędzla, będące rodzajem szkicu na mokrej farbie tworzonym w celu zarysowania kompozycji obrazu.

Czy Lo Spadarino – malarz mało znany, ale wielce utalentowany – namalował kopie nieznanego nam obrazu Caravaggia, czy podszywał się pod jego styl, czy stworzył w pełni oryginalne dzieło (a był do tego zdolny)? Oto jest pytanie. Pozostaje nam jedynie nadzieja, że kiedyś znajdziemy na nie odpowiedź w archiwach, ale niezależnie od tego, jaka ona będzie, Narcyz przy źródle jest zapewne jednym z piękniejszych obrazów tej epoki.

Narcyz przy źródle, Caravaggio?, 1597–1599, olej na płótnie, 113 x 95 cm, Galleria dell’Arte Antica, Palazzo Barberini