Jej historia zaczyna się w Rzymie, gdzie urodziła się w 1639 roku jako jedna z córek rodziny Mancinich. Od młodości wyróżniała się temperamentem, który nie pasował do modelu rzymskiej szlachcianki. Była spontaniczna, pełna energii, a określenia, które stosowała wobec samej siebie — „szczera” i obdarzona „błyskotliwą umysłowością” — pokazują, że miała świadomość swojej odmienności. W świecie, który oczekiwał od kobiet skromności i powściągliwości, jej naturalna ekspresja mogła wydawać się przesadna, a nawet niepokojąca. Prawdziwa zmiana w jej życiu nastąpiła dopiero wtedy, gdy wraz z matką i siostrami opuściła Rzym i udała się do Francji.
Za wyjazdem tym stał człowiek, który odegrał ogromną rolę w życiu Marii – kardynał Jules Mazarin. Był nie tylko pierwszym ministrem Francji, lecz także wujem dziewczyny, a przy tym politykiem o wielkich ambicjach i wyczuciu dworskiej gry. Mazarin sprowadził siostrzenice i kuzynki do Paryża z jasnym zamiarem — miały zawrzeć świetne małżeństwa, które wzmocnią jego sieć wpływów. Kardynał wiedział, że młode, dobrze urodzone Włoszki mogą stać się narzędziem politycznym równie skutecznym jak traktaty czy sojusze.
Na dworze szybko zaczęto o nich mówić jako o mazarinietkach. Nazwa ta z stała się swoistą etykietą, która mieściła w sobie urodę, młodość, egzotyczny czar i polityczne ambicje kardynała. Mazarinietki pojawiły się w Paryżu niemal jak zjawisko: piękne, dobrze wychowane, obdarzone wdziękiem, a przy tym wyraźnie wyróżniające się na tle francuskich panien. Ich włoski styl, żywy temperament budziły zainteresowanie, plotki, a czasem zazdrość. Bywały w kręgu królowej Anny Austriaczki, uczestniczyły w salonach markizy de Rambouillet i Madame de Sablé, gdzie konwersacja była sztuką, a błyskotliwość — walutą. W takim środowisku Maria mogła rozwinąć swoje naturalne predyspozycje, a także pewność siebie.
To właśnie jako mazarinietka Maria po raz pierwszy zwróciła na siebie uwagę Ludwika XIV. Ich związek był intensywny, a panna Mancini stała się ponoć pierwszą miłością Króla Słońce. Gdy rozpoczęły się negocjacje w sprawie małżeństwa Ludwika z infantką hiszpańską, Maria została usunięta z dworu i wygnana do Brouage. To doświadczenie było dla niej pierwszym sygnałem, że jej życie nie może zależeć od łaski mężczyzn — nawet tych najpotężniejszych.
Po wygnaniu z Francji Maria została wydana za Lorenza Onofria Colonnę, jednego z najpotężniejszych arystokratów Rzymu. Przyzwyczajona do swobody francuskich salonów, nie potrafiła jednak odnaleźć się w rzymskiej hierarchii. Jej zachowania zaczęły budzić sensację. Kąpiel w Tybrze w 1671 roku uznano za ekscentryczną „francuską modę”, pojawienie się publicznie w stroju nimfy — razem z siostrą Hortensją — wywołało skandal. Obie były piękne i wyzwolone z konwenansów. Hortensja była zresztą skandalistką jeszcze bardziej wyrazistą: nosiła męskie stroje, władała szpadą i pistoletem, miała kochanka z niższych sfer, pozowała jako Wenus z odkrytą piersią. Maria nie była tak ostentacyjna, ale jej życie nieustannie przekraczało granice tego, co wypada w rodzie Colonna.
W Palazzo Colonna Maria zaczęła organizować spotkania w stylu francuskich salonów, co w mieście, w którym królowały sztywne obyczaje, było czymś nowym. Jej salon szybko przyciągnął artystów i ciekawskich, stając się jednym z żywszych miejsc w Rzymie. W naturalny sposób zaczął też konkurować o uwagę z kręgiem królowej Krystyny ze Szwecji, która prowadziła własny, bardzo wpływowy salon po drugiej stronie Tybru. Nie była to rywalizacja otwarta, lecz fakt, że młoda księżna Colonna potrafi zgromadzić wokół siebie ludzi i stworzyć alternatywne centrum życia towarzyskiego, odbierano jako śmiały gest, a nawet prowokację.
Małżeństwo Marii z Lorenzem Onofriem Colonną szybko przerodziło się w relację pełną napięć. Colonna, głowa jednego z najpotężniejszych rodów Rzymu, oczekiwał od żony posłuszeństwa i podporządkowania, a jej francuskie przyzwyczajenia budziły w nim rosnącą irytację. Z czasem zaczął ograniczać jej swobodę, nie pozwalając na podróże ani samodzielne decyzje. Maria obawiała się, że mąż może ją zamknąć w zamku Paliano, a nawet pozbawić życia, co ostatecznie skłoniło ją do dramatycznej ucieczki z Rzymu w 1672 roku. Ich małżeństwo, choć zawarte z politycznych ambicji, zakończyło się skandalem, który śledziła cała Europa.
Maria i Lorenzo Onofrio Colonna mieli trzech synów: Filippa, Marcantonia i Carla, urodzonych kolejno w latach 1663, 1664 i 1665. Gdy Maria uciekła z Rzymu w 1672 roku, chłopcy pozostali pod wyłączną opieką ojca, zgodnie z obyczajem i prawem epoki. Powróciła do Francji, licząc na odzyskanie dawnej pozycji na dworze Ludwika XIV. Król jednak nie tylko nie okazał jej żadnego zainteresowania, lecz solidaryzował się z jej porzuconym małżonkiem, który domagał się dla niej kary w postaci zamknięcia w klasztorze. Przez kolejne lata Colonna podejmował różne działania, aby zmusić ją do powrotu lub przynajmniej przejąć kontrolę nad jej życiem.
Maria, w towarzystwie siostry Hortensji, tułała się po Sabaudii, Szwajcarii, Niderlandach i Hiszpanii, była krótkotrwale więziona przez agentów męża, a jej listy dokumentują życie kobiety, która nieustannie wymyka się kontroli. Jej podróże, pobyty w klasztorach, krótkie okresy stabilizacji i kolejne ucieczki tworzą obraz życia w ciągłym ruchu, które samo w sobie już było skandalem.
Skandalem była również, opublikowana w 1677 roku Apologia czyli odpowiedź na wydane pamiętniki rzekomo jej autorstwa i liczne pamflety. W tekście tym opisała swoje małżeństwo, konflikty, ucieczkę oraz przedstawiła krytykę rzymskiego społeczeństwa.
Co pisała o rzymskim środowisku arystokratów, w którym dane jej było żyć? Jej perspektywa naznaczona latami spędzonymi we Francji była jednoznaczna. Przyzwyczajona do środowiska, w którym rozmowa, towarzyskie spotkania i swoboda zachowania stanowiły naturalne elementy życia, w Rzymie zetknęła się z obyczajowością znacznie bardziej skonwencjonalizowaną i zamkniętą, w której liczyły się przede wszystkim pozory, a relacje społeczne opierały na ostrożnej grze interesów. Zauważała, że od rzymskich szlachcianek wymaga się, by zajmowały się głównie zajęciami domowymi i unikały wszelkiej ostentacji. Każde odstępstwo od tej normy natychmiast stawało się tematem rozmów.
Jej Apologia nie była manifestem — raczej próbą uporządkowania własnej historii. A jednak publikacja autobiografii przez kobietę w XVII wieku stanowiło wydarzenie, które samo w sobie miało posmak skandalu. Kolejną sprawą bez precedensu były jej astrologiczne almanachy, oparte na lekturze arabskich dzieł, Keplera i Cardano. Kobieta publikująca prace astrologiczne w Rzymie i Modenie była czymś tak niezwykłym, że nawet jej intelektualne zainteresowania stawały się tematem plotek. Do tego dochodziły jej liczne miłosne zauroczenia. Najgłośniejszym z nich był romans z kardynałem Flaviem Chigim, który na tyle jawnie darzył Marię swoimi względami, że kazał ją sportretować w swojej słynnej Stanza delle Belle.
Po śmierci męża w 1689 roku Maria wróciła do Włoch, ale nie do Rzymu. Jeździła od jednego miasta do drugiego, a ostatecznie osiadła w Pizie. Jej relacje z rodziną męża były na tyle napięte, a wspomnienie ucieczki z 1672 roku na tyle żywe, że powrót do Palazzo Colonna nie wchodził w grę. Prowadziła rozległą korespondencję, angażowała się w kwestie majątkowe i pozostawała w kontakcie z osobami, które znała jeszcze z czasów francuskich i rzymskich. Jej życie było spokojniejsze niż wcześniej, choć nadal pełne aktywności. W Pizie spędziła ostatnie lata życia; tam też zmarła w 1715 roku.