Domenico Guidi, ołtarz św. Józefa, kościół Santa Maria della Vittoria
Domenico Guidi, ołtarz św. Józefa, kościół Santa Maria della Vittoria
Ołtarz św. Józefa, Domenico Guidi, kościół Santa Maria della Vittoria
Gianlorenzo Bernini, Ekstaza św. Teresy, kościół Santa Maria della Vittoria
Domenico Guidi, ołtarz główny w kościele Sant'Agnese in Agone
Pierre Étienne’a Monnota, Ucieczka do Egiptu, ołtarz św. Józefa, kościół Santa Maria della Vittoria
Pierre Étienne’a Monnota, Narodziny Chrystusa, ołtarz św. Józefa, kościół Santa Maria della Vittoria
W kościele Santa Maria della Vittoria, znanym przede wszystkim z Ekstazy świętej Teresy dłuta Gianlorenza Berniniego, znajduje się drugie, mniej sławne, lecz równie interesujące „theatrum sacrum”. To kaplica Capocaccia, w której Domenico Guidi — rzeźbiarz z Carrary, uczeń Algardiego i jeden z najważniejszych przedstawicieli klasycyzującego nurtu późnego baroku — stworzył w 1695 roku marmurowy Sen świętego Józefa. Rzeźba ta, ustawiona naprzeciw arcydzieła Berniniego, od początku skazana była na porównania. Guidi jednak, zamiast próbować konkurować z wizją mistrza, wybrał drogę odmienną: bardziej powściągliwą, bardziej klasyczną, bardziej skupioną na „ludzkiej” stronie przedstawienia.
W kościele Santa Maria della Vittoria, znanym przede wszystkim z Ekstazy świętej Teresy dłuta Gianlorenza Berniniego, znajduje się drugie, mniej sławne, lecz równie interesujące „theatrum sacrum”. To kaplica Capocaccia, w której Domenico Guidi — rzeźbiarz z Carrary, uczeń Algardiego i jeden z najważniejszych przedstawicieli klasycyzującego nurtu późnego baroku — stworzył w 1695 roku marmurowy Sen świętego Józefa. Rzeźba ta, ustawiona naprzeciw arcydzieła Berniniego, od początku skazana była na porównania. Guidi jednak, zamiast próbować konkurować z wizją mistrza, wybrał drogę odmienną: bardziej powściągliwą, bardziej klasyczną, bardziej skupioną na „ludzkiej” stronie przedstawienia.
To właśnie ta odmienność sprawia, że Sen świętego Józefa należy do ciekawszych przykładów rzymskiej rzeźby końca XVII wieku — jest dziełem, które nie krzyczy, lecz mówi szeptem; nie olśniewa gwałtownością, lecz przyciąga subtelnością. Ukazuje moment, w którym anioł budzi Józefa ze snu i przekazuje mu boskie polecenie. Najpewniej każe mu uciekać do Egiptu, co sugeruje stanowczy gest niebiańskiego posłańca wyciągającego przed siebie palec wskazujący — jakby wskazywał kierunek lub naglące zadanie.
Kaplica Capocaccia powstała z inicjatywy Giuseppe Capocaccii, bogatego rzymskiego kupca, który w testamencie sporządzonym w 1694 roku przeznaczył środki na jej budowę. Architekt Giovanni Battista Contini świadomie nawiązał do kaplicy Cornaro Berniniego: powtórzył wypukłą linię ołtarza, ustawienie kolumn w parach, zakrzywiony tympanon, a nawet kolorystykę opartą na czerwieni i zieleni. Karmelici (gospodarze świątyni) pragnęli, by nowa kaplica „odpowiadała” tej berninowskiej — nie jako rywalka, lecz jako echo, wariacja, druga scena napisana tym samym teatralnym językiem.
W tym kontekście rzeźba Guidiego staje się częścią większej inscenizacji. Nie jest samotnym dziełem, lecz elementem cyklu o świętym Józefie, uzupełnionym przez dwa boczne reliefy wykonane przez Pierre‑Étienne’a Monnota, przedstawiające Ucieczkę do Egiptu i Narodziny Jezusa. Młody Francuz Monnot wyrzeźbił boczne reliefy, a Guidiemu przypadło zadanie najważniejsze – stworzenie dzieła centralnego.
Artysta przedstawił świętego w momencie głębokiego snu. Józef siedzi, wsparty na łokciu, z odchyloną głową i ciężkim, „realnym” ciałem. Jego tunika rozsuwa się na piersi, a płaszcz spływa szerokimi fałdami na lewą nogę — motyw, który Guidi być może zapożyczył z obrazu Carla Maratty (Pokutujący święty Piotr, ok. 1670, Muzeum Capodimonte). Podobieństwo jest uderzające i to nie przypadek — Guidi i Maratta należeli do tego samego środowiska artystycznego, które w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych XVII wieku promowało klasycyzujący, „uspokojony” barok.
Ale inspiracje sięgają głębiej. Postać Józefa przypomina również wcześniejsze dzieła samego Guidiego. W marmurowej grupie Święta Rodzina ze świętymi Zachariaszem, Elżbietą i Janem Chrzcicielem (1676, kościół Sant’Agnese in Agone) widzimy mężczyznę siedzącego w niemal identycznej pozie, opartego na ramieniu i pogrążonego w skupieniu bądź zadumie. To motyw, który Guidi wypracował wcześniej i który w kaplicy Capocaccia osiągnął swoją najbardziej dojrzałą formę.
Anioł, który pochyla się nad Józefem, jest figurą o wyraźnie klasycznym profilu. Jego twarz, włosy, proporcje — wszystko to zdradza wpływy Alessandra Algardiego, mistrza Guidiego. To właśnie Algardi, a nie Bernini, był dla niego najważniejszym punktem odniesienia.
A jednak Guidi świadomie dialogował z Berninim. W bozzetto z Pittsburga — małej terrakocie będącej wczesnym szkicem rzeźbiarskim Guidiego — Józef przyjmuje pozę niemal identyczną z tą, w jakiej została przedstawiona święta Teresa: jego ciało jest odchylone, głowa uniesiona, draperie bardziej dynamiczne. Nawet skała, na której siedzi, przypomina berninowską chmurę. Na tej podstawie można mniemać, że rzeźbiarz rozważał początkowo stanięcie w szranki z wizją „boskiego Berniniego”. Dlaczego więc z tego pomysłu zrezygnował?
Najprawdopodobniej zrozumiał, że nie wygra z Berninim jego własną bronią. Zamiast próbować stworzyć drugą ekstazę, wybrał drogę przeciwną, wyznaczoną przez spokój, klasycyzm, powagę. W ten sposób jego rzeźba stała się nie konkurencją, lecz kontrapunktem — dziełem, które nie próbuje olśnić, lecz skłania do kontemplacji.
W sztuce baroku motyw snu Józefa pozwalał połączyć realizm (postać śpiącego mężczyzny) z nadprzyrodzonością (interwencja anioła). Bernini uczynił z ekstazy Teresy spektakl mistyczny, Guidi — przeciwnie — snowi Józefa nadał wyraz intymny, cichy, niemal domowy. Jego Józef nie jest bohaterem wizji, lecz człowiekiem zmęczonym, który zasypia po trudach dnia. Anioł nie spada z nieba, lecz pochyla się ku niemu z troską.
To właśnie ta ludzka skala sprawia, że dzieło Guidiego jest tak bardzo poruszające. Barok nie musi być krzykiem — i to to zapewne pragnął ukazać nam artysta.