Marmurowa stopa przy via San Stefano del Cacco
Plan kompleksu Iseum Campense na Polu Marsowym
Wnętrze kościoła San Stefano del Cacco
Wnętrze kościoła San Stefano del Cacco
Tzw. Cacco, bazaltowa figura przedstawia egipskiego boga Tota, Muzea Watykańskice (Museo Gregoriano Egizio)
Madame Lucrezia przy Piazza Venezia
Obelisk Minerveo przed kościołem Santa Maria sopra Minerva
Obelisk Macuteo w pobliżu Panteonu
Obelisk Matteiano w parku miejskim willa Mattei-Celimontana
obelisk Agonalis na Piazza Navona
Obelisk Dogali przy viale delle Terme di Diocleziano
Marmurowa stopa przy via San Stefano del Cacco
Jakże zdumiony musi być wędrowiec, gdy przemierzając zaułki Rzymu, natknie się na olbrzymią marmurową stopę obutą w sandał. Wyrasta ona z kamiennej podstawy przy via di Santo Stefano del Cacco jako coś kompletnie nierealnego i jedynie prostopadła do tej wymienionej wyżej ulica o nazwie via del Piè di Marmo (ulica Marmurowej Stopy) upewnia go, że nie ulega halucynacji albo surrealistycznej wizji rodem z obrazów René Magritte’a.
Jakże zdumiony musi być wędrowiec, gdy przemierzając zaułki Rzymu, natknie się na olbrzymią marmurową stopę obutą w sandał. Wyrasta ona z kamiennej podstawy przy via di Santo Stefano del Cacco jako coś kompletnie nierealnego i jedynie prostopadła do tej wymienionej wyżej ulica o nazwie via del Piè di Marmo (ulica Marmurowej Stopy) upewnia go, że nie ulega halucynacji albo surrealistycznej wizji rodem z obrazów René Magritte’a.
Gdy dociekliwy wędrowiec zagłębi się w historię dzielnicy Pigna – bo w niej się znajdujemy – przekona się, że antyczny Rzym nadal żyje w nazwach swoich ulic, a równocześnie – być może – zobaczy oczami wyobraźni miasto pozbawione wszystkich wypełniających je domów, kościołów i ulic, wyrosną za to wokół niego kolumnady o lotosowych kapitelach, rzędy sfinksów i rozliczne, zdobione hieroglifami, pnące się ku niebu obeliski. Nie, nie, to nie Egipt, ale Rzym pierwszego stulecia naszej ery – czas świetności kompleksu świątynnego Iseum Campense, zadedykowanego parze egipskich bogów – Izydzie i Serapisowi.
Kompleks obejmował dwie świątynie połączone szpalerem posągów, basenów i drzew. Niewielki przybytek poświęcony Izydzie znajdował się w północnej części założenia, natomiast na południu wznosił się tzw. Serapejon, czyli półkolista eksedra zadedykowana Serapisowi. W jej środku umieszczony był posąg Serapisa i to prawdopodobnie jego stopa (bo nie wiemy tego na pewno) wzbudziła nasze zdumienie. Odnaleziona została już w XVI wieku, jednak nie tutaj, lecz na ulicy nieopodal, której dała nazwę (via del Piè di Marmo). Usunięto ją stamtąd w XIX wieku, gdy stanęła na drodze zmierzającego do Panteonu konduktu pogrzebowego króla Wiktora Emanuela II. Stopę przesunięto do pobliskiego kąta, aby nikomu nie zawadzała, i tam pozostaje do dziś. Liczy 123 centymetry długości i obuta jest w typowy grecki sandał (crepida). Stanowi pozostałość tzw. akrolitu – monumentalnej figury, wysokiej na około 11 metrów, mającej marmurowe nogi, ręce i głowę oraz korpus wykonany z lekkiego materiału (drewna, cegieł) pokrytego gipsem albo obitego blachą. Niewykluczone, że statua była jedynie „ubrana” w długą szatę maskującą prowizoryczność konstrukcji. W taki sprytny sposób można było szybko i tanio tworzyć spektakularne, gigantyczne posągi.
Serapejon rozciągał się pod fundamentami domów, które znajdują się w tym miejscu obecnie, przy czym część areału zajął San Stefano del Cacco – mały kościółek stojący przy ulicy o tej samej nazwie. Kiedy papież Paschalis I nakazał jego budowę, zapewne wiedział, że święty przybytek szybko zostanie ukończony, miał bowiem powstać na antycznych ruinach i przy wykorzystaniu materiału z leżącej w gruzach świątyni. Gdy zajrzymy do niego dzisiaj, zobaczymy we wnętrzu dwanaście granitowych kolumn, które ongiś zdobiły kolumnadę łączącą świątynię Izydy z sanktuarium Serapisa. Skąd jednak przydomek „del Cacco”? Tu musimy przenieść się do IX wieku, a więc w czasy, gdy kościół powstawał. W trakcie prac budowlanych znaleziono wówczas czterometrową szyszkę (pigna) z brązu, która dała nazwę całej dzielnicy i znalazła się także w wezwaniu kościoła (Santo Stefano de Pinee), by odróżnić go od innych świątyń poświęconych św. Szczepanowi (m.in. San Stefano Rotondo, San Stefano degli Abissini, San Stefano Protomartire). Gdzie znajdowała się owa szyszka w antycznym kompleksie i jaką pełniła funkcję? Badacze nie są co do tego zgodni, ale prawdopodobne jest, że stanowiła ważny element fontanny usytuowanej przed eksedrą Serapisa. Gdy przeniesiono ją do atrium Bazyliki Świętego Piotra na Watykanie, ponownie należało znaleźć przydomek dla kościoła. A gdy w trakcie budowy jego fasady wykopano dziwną rzeźbę przedstawiającą małpę (makaka), włoskie słowo macaco uległo w rzymskim dialekcie romanesco przekształceniu w cacco. Bazaltowa figura zachowała się w obtłuczonej formie i obecnie znajduje się w Muzeach Watykańskich (Museo Gregoriano Egizio). Tak naprawdę posąg przedstawia egipskiego boga Tota (patrona mądrości, sztuki, nauki, pisma, magii i księżyca) pod postacią pawiana. Został stworzony przez dwóch greckich artystów działających w Rzymie, Fidiasza i Ammoniosa – o czym informuje grecka inskrypcja po lewej stronie jego podstawy. Łacińska inskrypcja (po prawej stronie) zawiera natomiast upoważnienie do umieszczenia rzeźby w świątyni i jest datowana na 159 rok n.e.
Nie było to ostatnie odkrycie na tym terenie. Dwa bazaltowe lwy, które pierwotnie broniły wejścia do świątyni Izydy, a potem (aż do XIV wieku) flankowały portal kościoła San Stefano del Cacco, stały się ważnym elementem artystycznej koncepcji Michała Anioła i ostatecznie znalazły się u podnóża potężnych schodów prowadzących na Piazza del Campidoglio, gdzie można je dziś zobaczyć.
Przez stulecia z terenu dawnego Iseum Campense wciąż wydobywano rzeźby i elementy architektoniczne. Wiele z nich trafiło do rzymskich muzeów: kapitolińskich i watykańskich, ale też do Palazzo Altemps (Museo Nazionale Romano) oraz Museo di Scultura Antica Giovanni Barracco. Część z nich bezpowrotnie zaginęła, kilka jednak wykorzystano na nowo do ozdoby miasta.
W Rzymie znajdziemy mnóstwo egipskich pozostałości, co bezsprzecznie dowodzi znaczenia kultury znad Nilu dla antycznych Rzymian czy wręcz istnienia mody na wszystko, co egipskie. My jednak w naszej wędrówce przez miasto zajmiemy się jedynie poszukiwaniem artefaktów pochodzących z kompleksu Izydy i Serapisa i zobaczymy, jak wiele z nich jest rozproszonych po różnych zaułkach Wiecznego Miasta. Zaczniemy od tych najbardziej rzucających się w oczy – obelisków.
Wystarczy przejść kilkadziesiąt metrów od marmurowej stopy, aby znaleźć się przed fasadą kościoła Santa Maria sopra Minerva. Rozciągający się tu placyk zdobi sławny słoń Gian Lorenza Berniniego, który dźwiga na swym grzbiecie 5,5-metrowy obelisk Minerveo. Robiąc sobie przy nim pamiątkowe zdjęcie, zapewne nie pomyślimy, że przywieziony został przez cesarza Dioklecjana z egipskiego Sais. W niedalekiej odległości od niego znajduje się Panteon, a przed nim fontanna zdobiona delfinami i obeliskiem mierzącym 6,5 metra. To obelisk Macuteo, stworzony w czasach Ramzesa II i przywieziony do Rzymu z egipskiego Heliopolis. Jego powierzchnię zdobią hieroglify sławiące faraona jako potomka boga słońca. Wiele stuleci przeleżał on pod warstwą ziemi, by zostać odnaleziony w trakcie prac budowlanych w XIV wieku. Dopiero jednak dwa wieki później ustawiono go w tym miejscu. Drugi, bliźniaczy, obelisk Matteiano (również pochodzący ze świątyni w Heliopolis) zdobi ogrody parku miejskiego (willa Mattei-Celimontana) na Pincio. Jedynie górna część tego monumentu jest oryginalna (ok. 2,68 m), a cała reszta to rekonstrukcja. Kolejny obelisk (tzw. obelisk Dogali) został odkryty w pobliżu kościoła Santa Maria sopra Minerva dopiero w 1883 roku i zaraz potem umieszczono go u nasady pomnika upamiętniającego włoskich żołnierzy poległych w bitwie pod Dogali przy viale delle Terme di Diocleziano niedaleko dworca Termini. I on sprowadzony został z Heliopolis, podobnie jak dwa kolejne – dziś znajdujące się w ogrodach Boboli we Florencji oraz przed Palazzo Ducale w Urbino.
Tym najważniejszym i najwyższym obeliskiem, znajdującym się pierwotnie na osi między świątyniami Izydy i Serapisa, był jednak wysoki na 17 metrów obelisk Agonalis. Nie jest to jednak oryginał z czasów egipskich faraonów, ale rzymska replika. Został wykuty na rozkaz cesarza Domicjana, który na wzór faraonów nakazał ozdobić go hieroglifami sławiącymi go przed bogami. W okresie baroku posłużył Berniniemu do ukoronowania jego wielkiego dzieła – znajdującej się na Piazza Navona fontanny Czterech Rzek.
Podejdźmy teraz do fasady kościoła San Marco przy Piazza Venezia. Widnieje tam tzw. Madame Lucrezia – jeden z rzymskich „mówiących posągów”, skądinąd jedyny, który przedstawia kobietę. To ona przez stulecia była tubą wolności w Rzymie – odpowiadała na pisemne zaczepki Pasquina i miała równie cięty język jak Marforio. Mierzące około trzech metrów, mocno naruszone dziś zębem czasu popiersie to wizerunek bogini Izydy. Być może zdobił on fronton jej świątyni, być może stanowił dekorację samego sanktuarium. Badacze nie są w tym względzie jednomyślni. Na boginię, bądź jej kapłankę, wskazuje tzw. węzeł Izydy – specyficzny sposób wiązania szat na piersi. Ale być może, jak twierdzą inni, jest to portret rzymskiej cesarzowej Faustyny.
Naszą podróż po mieście zakończymy tam, gdzie ją rozpoczęliśmy – w dzielnicy Pigna; skierujemy się tym razem na róg ulic via della Gatta (ulica Kotki) i Piazza Grazioli. Gdy spojrzymy na monumentalny gmach wznoszącego się tam Palazzo Grazioli i uniesiemy głowę, ujrzymy na gzymsie budowli kamiennego kota naturalnej wielkości. Ta antyczna rzeźba została znaleziona w pobliżu dawnej świątyni Izydy i w żadnym razie nie przedstawia zwykłego domowego kota – jest to bowiem wizerunek ważnej w mitologii egipskiej bogini Bastet, odpowiedzialnej za płodność, macierzyństwo i życie domowe.
W kolejnym artykule przyjrzymy się bliżej samemu założeniu Iseum Campense i poznamy kolejne znalezione na jego terenie artefakty.